To najlepsi uczą najlepszych

Michał Mizera
opublikowano: 2004-03-08 00:00

Fama głosi, że członkowie Collegium Invisibile to same diamenty — szlifowane w trybie indywidualnym pod okiem polskich profesorów.

To rzadka szansa na intensywny rozwój. Ale to też odpowiedzialność. Przed mistrzem, współkolegiantami i społeczeństwem.

Collegium Invisibile, czyli Kolegium Niewidzialne. Niewidzialne, bo nie ma stałej siedziby, nie zatrudnia pracowników, nie organizuje stałych wykładów ani ćwiczeń.

Atrakcyjność

Co bardziej zaradne instytucje i firmy szybko wyłapują „niewidzialnych” i oferują porządne warunki dalszego rozwoju. Wiedzą, że to dobra inwestycja. Przykłady? Aleksander Kotłowski po studiach na UW podjął studia w Cambridge, skąd wrócił z tytułem Master of Law Degree. Dziś jest jednym z dyrektorów Bartimpexu i prawą ręką Aleksandra Gudzowatego. Krzysztof Klincewicz studiował na Wydziale Zarządzania UW, zakładał polski oddział European Business Ethic Network; autor wielu publikacji z marketingu. Jest dyrektorem marketingu i sprzedaży w firmie Meridio Ltd w Belfaście. Krzysztof Kluza to obecnie doradca ds. strategii w PZU...

Collegium Invisibile to stowarzyszenie ludzi nauki; profesorów i studentów. Skupia najwybitniejszych specjalistów w swoich dziedzinach oraz najzdolniejszych studentów z całej Polski. Co roku przyjmuje 20 najlepszych kandydatów; wszyscy podpisują umowę o członkostwo. Poza przywilejami są i obowiązki — m.in. gotowość do przepracowania minimum 20 godzin na rzecz organizacji. Bo Collegium to zrzeszenie społecznikowskie. Skupiając elitę studencką, przygotowuje ją do pełnienia tej funkcji w życiu społecznym.

Liberalna edukacja

System nauczania forsowany przez CI jest podstawowym elementem tzw. edukacji liberalnej. Uniwersytety wolno reagowały na możliwość unowocześniania oferty. Relacja mistrz-uczeń (a nie wykładowca-słuchacze) zaczęła powracać na polskie uczelnie m.in. dzięki takim organizacjom jak Collegium Invisibile. Istota studiów polega tu na indywidualnych zajęciach z wybranej dziedziny z wymarzonym autorytetem, którego znało się... z lektury jego książek. Nie zdarzyło się, by ktoś odmówił. Raz w roku na obozie dla stypendystów Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci studenci stają się tutorami dla młodszych kolegów. To, co dostali, starają się oddać innym.

Podobne instytucje działają w kilku krajach Europy Środkowej — m.in. na Węgrzech, Litwie, Słowacji. Polska formuła jest najoryginalniejsza: to stowarzyszenie, prowadzone przez studentów i absolwentów, którzy po ukończeniu studiów angażują się w działalność na jego rzecz. 8 maja 2000 r. na spotkaniu w Warszawie z kolegiantami, George Soros — główny sponsor sieci „kolegiów niewidzialnych” — pochwalił polską wersję CI, postawił ją innym za wzór.

Członkami CI są studenci szkół wyższych, studiów humanistycznych i społecznych. Są i studenci medycyny, sztuk pięknych, zarządzania. Obok teatrologów i językoznawców — psycholodzy. Prócz filologów i historyków — prawnicy i ekonomiści. Z różnych ośrodków — głównie UW, UJ i SGH. Obecnie w Collegium studiuje około 40 osób. Trwa właśnie rekrutacja na przyszły rok akademicki. Dostępne w internecie aplikacje należy składać do 31 marca.

Aspirowanie

Aby się dostać do CI, trzeba poddać się dwustopniowej kwalifikacji. Warunek formalny to ukończenie I lub II roku studiów. Pierwszy etap to punktowana aplikacja: kandydat opisuje swe osiągnięcia w liceum i na studiach. Sukcesy w konkursach i olimpiadach traktuje się na równi z działalnością społeczną. Oceny ze świadectwa maturalnego — na równi z ratowaniem orła bielika. II etap to rozmowa z komisją — specjalistami z danej dziedziny i przedstawicielami CI.

Spora część absolwentów Collegium wyjeżdża na zagraniczne staże (Oxford, Cambridge, Columbia, Sorbona); większość podjęła studia doktoranckie, niezależnie od przebiegu kariery zawodowej. Sławomir Sierakowski założył i prowadzi czasopismo „Krytyka polityczna”, Anna R. Burzyńska zaraz po studiach została dyrektorem ds. projektów teatralnych w krakowskim Instytucie Goethego. Adam Leszczyński pisze książki i reportaże, publikuje w „Gazecie Wyborczej”. Sebastian Duda robi doktorat z biblistyki na Katolickim Uniwersytecie w Leuven. To tylko skromna część kolegiantów.

Collegium jest organizacją niskobudżetową. Główni sponsorzy to Higher Education Support Programme (inicjatywa George’a Sorosa), Fundacja Batorego oraz firmy. I ona boryka się z kłopotami finansowymi. Niewielki zastrzyk finansowy postawiłby ją na nogi. Ale trwa — dzięki uporowi profesorów i studentów. Skutki działalności CI będą widoczne w życiu publicznym już za kilka lat.