To nie czas na kupno obligacji

Andrzej Stec
15-05-2009, 00:00

W dłuższym okresie lepiej zwiększyć ostrożność i postawić na obligacje krótkoterminowe lub o zmiennym oprocentowaniu.

Ożywienie, koniec cięcia stóp i ryzyko inflacji osłabią rynek papierów

W dłuższym okresie lepiej zwiększyć ostrożność i postawić na obligacje krótkoterminowe lub o zmiennym oprocentowaniu.

Sytuacja na rynkach finansowych zmienia się dynamicznie. Jeszcze rok temu, zwłaszcza po wakacjach, obligacje skarbowe i fundusze obligacji były dobrą alternatywą wobec szalejącej niepewności na rynkach akcji. Przez kolejnych kilka miesięcy dały sporo zarobić. Teraz jednak inwestorzy o dłuższym, kilkuletnim horyzoncie inwestycyjnym powinni zapomnieć o obligacjach. Powód?

— Ryzyko tu jest zbyt wysokie, a potencjał zysków znikomy — mówił niedawno Robert Nejman, jeden z najbardziej doświadczonych nad Wisłą doradców inwestycyjnych (licencję otrzymał w 1994 r.).

Długoterminowe spadki

Skąd taki pesymizm?

— Istnieje ryzyko, że rentowność obligacji będzie rosła — uzasadnia Robert Nejman.

Takich opinii wśród krajowych ekspertów jest coraz więcej. Wzrost rentowności oznacza dla właścicieli obligacji spadek ich cen, a dla klientów funduszy inwestycyjnych — spadek wartości jednostek uczestnictwa.

Rentowność papierów skarbowych, zwłaszcza długoterminowych, już zresztą rośnie. W USA rentowność obligacji 10-letnich od połowy marca wzrosła z 2,5 aż do 3,3 proc. (niewiele pomaga skup prowadzony przez amerykański bank centralny). W Niemczech rentowność wzrosła z 3 do 3,4 proc. W Polsce dłuższe papiery o stałym kuponie (5- i 10-letnie) też tanieją. Na razie spadki nie są tak dotkliwe jak na Zachodzie.

Akcje wyprą obligacje

"Gospodarka światowa wychodzi na prostą. Idzie ożywienie. To z definicji nie jest dobry czas na obligacje, które w tej fazie cyklu koniunkturalnego przegrywają z szybciej drożejącymi, dyskontującymi poprawę w gospodarce akcjami" — argumentują zagraniczni ana- litycy.

Ponadto coraz więcej ekspertów — zarówno w kraju, jak i za granicą — którzy jeszcze niedawno mówili o groźbie deflacji, teraz obawia się wzrostu inflacji w najbliższych latach. Ma to związek nie tylko z przewidywanym ożywieniem gospodarczym, ale przede wszystkim z licznymi, hojnymi akcjami ratunkowymi podjętymi przez rządy niektórych krajów. Zwłaszcza USA, które zalewają rynek dolarami.

Lokalne ryzyka

Polska ma swoje lokalne kłopoty. Oddala się szansa na przyjęcie euro w 2012 r.

— Nad rynkiem gromadzą się coraz cięższe chmury. Bardzo prawdopodobny jest wzrost potrzeb pożyczkowych budżetu państwa — zauważają w komentarzu analitycy PKO BP. Zgodnie z opublikowaną w poniedziałek ankietą Reutersa, deficyt budżetowy w całym 2009 r. wyniesie 25,8 mld zł, wobec planowanych przez rząd 18,2 mld zł.

Ponadto z miesiąca na miesiąc słabnie oczekiwanie na kolejne obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP). Zarówno wśród analityków, jak i samych członków rady.

"RPP wciąż ma przed sobą obniżki stóp (do 2,5-3 proc. z 3,75 proc. obecnie), ale pojawia się coraz więcej czynników, które sugerują zamykanie długich pozycji w papierach albo zajmowania pozycji w krótkich papierach w celu minimalizowania strat" — czytamy w cotygodniowym komentarzu analityków ING BSK.

Ostrożni klienci krajowych TFI powinni poszukać funduszy, w których portfelach przeważają papiery o krótszych terminach zapadalności. Działając na własną rękę, najbezpieczniej poszukać obligacji krótkoterminowych (np. maksymalnie rocznych), a następnie rolować inwestycje. Jeśli już kupować długoterminowe obligacje, to lepiej (przy ograniczaniu ryzyka) postawić na papiery o zmiennym oprocentowaniu. Najlepiej, jeśli wysokość odsetek będzie zależała od inflacji lub stawek WIBOR (pożyczek na rynku międzybankowym).

2 pytania do...

Paweł Radwański: Akcje dadzą więcej

1Czy to dobry czas na inwestycje w obligacje skarbowe?

Nie wydaje mi się. Rentow- ność jest atrakcyjna, jednak mając na uwadze poprawiający się sentyment na giełdach, istnieje szansa na osiągnięcie wyższych stóp zwrotu. Sytuacja na rynku kapitałowym nadal jest niepewna. Jednak w perspektywie powyżej dwóch lat, a zakładam, że taki jest minimalny czas inwestycji w obligacje, nastroje na giełdzie mogą się poprawiać.

2Co będzie z rentow-nością krajowych obligacji?

Za wzrostem rentowności przemawia możliwe osłabienie niemieckich papierów oraz spadek oczekiwań na kolejne obniżki stóp. Z drugiej strony, spadająca inflacja powinna zapobiegać spadkowi cen polskich papierów. Scenariusz spadku inflacji również jest obarczony ryzykiem, więc ewentualne niespodzianki, z jakimi rynek może się spotkać w kolejnych miesiącach, raczej byłyby dla obligacji niekorzystne. Szanse na umocnienie rynku widzę tylko przy znacznej poprawie płynności i spadku zmienności cen, a na to się raczej nie zanosi.

analityk BGŻ

CO MYŚLI RYNEK

Marek Rogalski

Po środowych danych o sprzedaży detalicznej w USA trzeba zadać pytanie — gdzie to ożywienie? Spadek dynamiki w kwietniu o 0,4 proc. m/m i 0,5 proc. m/m bez uwzględnienia samochodów, a także rewizja w dół danych z marca rozczarowują. Z tych informacji wynika, że rację mają ci ekonomiści, których zdaniem wychodzenie z recesji będzie przypominać wielką literę "U", a nie "V", na co liczyła część inwestorów. Trudno więc znaleźć argumenty dla kontynuacji korekty wzrostowej na giełdach.

Wbrew temu, co twierdzą niektórzy inwestorzy, wciąż mamy do czynienia z rynkiem niedźwiedzia. Przed nami rysuje się kolejna fala spadkowa, która może skończyć się dopiero po wakacjach. Inwestorzy będą obawiać się, jak rynek wchłonie ogromne emisje, jakie będą w amerykańskim sektorze bankowym. Kluczowa może się okazać także sytuacja w Chinach. Spadki dynamiki eksportu, a także produkcji przemysłowej nie są dobrym sygnałem.

Sygnały możliwej zmiany trendu płyną z analizy technicznej. Cztery dni temu na dziennym wykresie Dow Jones powstała formacja objęcia bessy. W ubiegłym tygodniu WIG20 nie zdołał pokonać kluczowej bariery 1900 pkt. Na rynku EUR/USD nie udało się wyjść powyżej szczytów z marca tego roku, czyli 1,3735. Notowania EUR/PLN zdają się już kształtować złowieszczą formację podwójnego dna w okolicach 4,30. To, jak głęboka będzie potencjalna przecena, zależeć będzie od stopnia rozczarowania bieżącą sytuacją w globalnej gospodarce. W przypadku polskich aktywów również od ewentualnej skali nowelizacji budżetu i sytuacji ekonomicznej krajów naszego regionu. Naturalną barierą dla spadków w najbliższych tygodniach dla WIG20 wydają się być okolice 1500 pkt, a dla EUR/PLN 4,70. Znów górą będą inwestorzy preferujący inwestycje w instrumenty pochodne, kosztem tradycyjnego rynku akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To nie czas na kupno obligacji