To nie koniec minihossy

opublikowano: 12-05-2009, 10:38

Duże wzrosty na GPW. Rosną kursy spółek, które pochwaliły się wynikami. Co ciekawe, na złe wyniki nikt nie zwraca większej uwagi. - Reakcja jest charakterystyczna dla hossy – cieszą się analitycy.

GPW odrabia dystans do giełd zachodnich. Przed południem krajowe indeksy rosną o prawie 3 proc. Ciągnął je w górę blue chipy. Niektórzy analitycy zwracają uwagę na wczorajszą publikację Merrill Lynch’a. Przypomnijmy, że eksperci tego banku wyliczyli, że w tygodniu kończącym się 6 maja na rynki wschodzące napłynęło 4 mld USD – to największy napływ gotówki od początku grudnia i ósmy pod względem wielkości w historii (najwięcej popłynęło do Brazylii i Chin, ale Polska też zapewne coś uszczknęła).

Skala wtorkowych wzrostów na GPW może jednak zaskakiwać, bo rozpoczęły się one pomimo początkowej dominacji podaży na czołowych europejskich parkietach.

„GPW wciąż jest w fazie wzrostowej, a nadzieje na przyszłe zyski, dominują nad obawami przed stratą. Wyraźnie wskazuje na to reakcja na opublikowane dziś rano wyniki spółek wchodzących w skład indeksu WIG20” – uważa Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers DM.

Wśród spółek pozytywnie wyróżniają się akcje Polimeksu, który zaskoczył większym od oczekiwań zyskiem w I kwartale br. (34,2 mln zł wobec oczekiwanych 29,8 mln zł). Drożeją też papiery Cyfrowego Polsatu, który pochwalił się zyskiem niższym od prognoz (72,7 mln zł wobec prognozowanych 76 mln zł). Niespodzianką jest jednak umiarkowany, bo zaledwie 0,2 proc. spadek kursu akcji PGNIG w sytuacji, gdy raport tej spółki mocno rozczarował. Gazowy koncern zakończył bowiem I kwartał br. stratą w wysokości 399 mln zł, a więc o 92 proc. wyższą od średniej rynkowych prognoz.

„Reakcja na raporty kwartalne spółek jest charakterystyczna dla hossy, gdy nagradzane są nie tylko lepsze od prognoz wyniki, ale również te zbliżone do nich. Podczas gdy gorsze wyniki, praktycznie nie spotykają się z reakcją inwestorów. To dobra, krótkoterminowa wróżba dla GPW. Takie zachowanie może sugerować rosnące szanse na wybicie indeksu WIG20 powyżej 1900-200 pkt., a WIG ponad 28933,57-30000 pkt.” – prognozuje Marcin Kiepas.

„Po ubiegłotygodniowych niepowodzeniach szansa na pokonanie poziomu 1900 pkt. przez WIG20 była mniejsza, niż na szóstkę w Dużym Lotku, więc inwestorzy od razu sobie odpuścili podobne pomysły. Rynek sobie łagodnie spadał, nie czyniąc jednak wielkich szkód. Widać, że inwestorzy nie nabrali jeszcze ochoty do inkasowania zysków z ponad dwumiesięcznej minihossy” – twierdzi natomiast Paweł Grubiak, doradca inwestycyjny z Superfund TFI. „Rynek czeka na podawane w drugiej części tygodnia dane o sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłu i inflacji. To one mogą nadać ton wydarzeniom na parkiecie” – dodaje Grubiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To nie koniec minihossy