Toksyczni pracownicy duszą firmę

  • Marta Bellon
opublikowano: 04-01-2016, 22:00

Lepszy pracownik mniej efektywny niż ten, który kpi z zasad firmy. Tak sugerują badacze z Harvard Business School.

Utrata klientów, spadek motywacji i rezygnacja z pracy części pracowników oraz zaufania wspólników i udziałowców. To efekt, jaki mogą mieć na firmę tzw. toksyczni pracownicy — łamiący zasady obowiązujące w miejscu pracy, przynoszący szkodę przedsiębiorstwu, a nieraz i zarażający swoją postawą kolegów. Problemowi przyjrzała się Harvard Business School. W poświęconej mu roboczej publikacji badacze zwracają uwagę, że o tym, czy pracownik należy do gatunku toksycznych, decydują nie tylko jego indywidualne cechy charakteru, ale również warunki pracy. Opierają się na badaniach własnych i innych autorów przeprowadzonych w minionych latach.

Toksyczne zachowanie może przybierać różne formy: od przywłaszczania zapasów biurowych, przez okazywanie braku szacunku współpracownikom czy szefostwu, zastraszanie kolegów, fałszowanie dokumentów, po ataki na tle seksualnym. Z pracy opublikowanej przez HBS dowiadujemy się, że dobór właściwych pracowników odgrywa równie ważną, a nawet ważniejszą rolę co zachęty, jakimi pracodawca stara się motywować kadrę do wydajnej pracy.

Naukowcy stawiają kilka hipotez, które mogą być pomocne w identyfikacji szkodliwego pracownika. Według nich bardziej skłonne do niepożądanych lub wręcz nieuczciwych zachowań w miejscu pracy mogą być osoby zbyt pewne siebie, egocentryczne oraz takie, które przebywają w środowisku osób toksycznych i zajmują stanowiska pozwalające im na łamanie reguł — np. takie, które są rzadziej lub w mniejszym stopniu poddawane kontroli. Badacze stawiają też kontrowersyjną tezę, zgodnie z którą pracownik toksyczny to pracownik bardziej wydajny niż przeciętny.

Co może wyjaśniać, dlaczego ten pierwszy często zachowuje stanowisko pomimo swoich trudnych do zaakceptowania cech i zachowań. Jednak według autorów publikacji, unikanie toksycznych pracowników jest lepszą strategią niż przymykanie oka na ich niesubordynację w sytuacji, gdy dowożą wyniki.

Badacze porównali bowiem efekt, jaki przynosi firmie posiadanie w szeregach superpracownika — zdecydowaniewyróżniającego się pod względem etyki i efektywności swojej pracy oraz brak pracownika toksycznego. Autorzy publikacji założyli, że mistrz produktywności to taka osoba, bez której dana firma musiałaby zatrudnić dodatkowych pracowników lub płacić aktualnym za dodatkową pracę, a więc nadgodziny, by osiągnąć taki sam efekt, jaki osiąga dzięki tej konkretnej osobie.

W swoich obliczeniach wzięli również pod uwagę koszty zastąpienia pracowników, którzy zrezygnowali z pracy z powodu toksycznego kolegi, a konkretnie negatywnego wpływu, jaki miał na zespół. Według zastosowanych przez nich określonych zmiennych i obliczeń ta druga sytuacja generuje dwa razy większe zyski niż posiadanie w firmie mistrza produktywności. Harvard Business School powołuje się przy tym na twierdzenia naukowców, zgodnie z którymi negatywna zmienna zawsze przynosi większe skutki niż pozytywna.

Przykłady można znaleźć chociażby w finansach, gdzie strata rodzi poważniejsze konsekwencje niż zysk. Dowody na tę zależność podaje też psychologia — złe doświadczenia wywierają mocniejszy efekt na ludzką psychikę niż doświadczenia pozytywne. Potwierdza to również nauka o języku — bardziej bierzemy sobie do serca negatywne słowa i stwierdzenia niż pozytywne. — Nic dziwnego więc, że podobną zależność można dostrzec w dziedzinie związanej z zarządzaniem i HR — piszą w publikacji Michael Housman i Dylan Minor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Toksyczni pracownicy duszą firmę