Pomysł, by w Polsce z pomocą prasy tworzyć bibliotekę, narodził się w dziale marketingu Mediasat Group — europejskiego lidera w sektorze marketingu wydawniczego.
W lutym tego roku czytelnicy „Kuriera Porannego” i „Nowej Trybuny Opolskiej” mogli zacząć kompletować klasykę dla młodzieży. Pod nazwami: Biblioteka Wielkiej Przygody i Biblioteka Kuriera Porannego ukaże się ćwierć setki dzieł głównie XIX-wiecznych pisarzy (w tym Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”). Książka wraz z gazetą kosztuje 9,90 zł.
Od czerwca tego roku czytelnicy „Gazety Wyborczej” mogą zapełniać półki swoich bibliotek kanonem klasyki prozy XX wieku. Nie ograniczono się do arcydzieł „literatury wysokiej” ani do bestsellerów literatury popularnej. Dlatego — prócz Bułhakowa, Singera, Iwaszkiewicza, Konwickiego czy Lema — w zestawie 20 dzieł znajdzie się na przykład Agata Christie. Co wtorek książkę można kupić wraz z gazetą w cenie 15 zł.
— Kształt i charakter Wielkiej Kolekcji Literatury „Gazety Wyborczej” to zasługa działu marketingu dziennika, pracowaliśmy pod jego dyktando. Rozmawialiśmy o tym projekcie od dawna, aż w końcu uznaliśmy, że nadeszła pora realizacji — wyjaśnia Szymon Jędrusiak z Mediasat Poland, odpowiedzialny za realizację projektu.
Książki dla „GW”, „Nowej Trybuny Opolskiej” i „Kuriera Porannego” drukują się tam, gdzie aktualnie są najlepsze warunki (Mediasat korzysta m.in. z usług największych drukarni w Europie). Mediasat współpracuje z takim partnerami, jak „El Tiempo”, „La Repubblica”, „La Stampa”, „Daily Mail”.
Projekty obwolut do serii w trzech polskich gazetach powstają przy współpracy studia Mediasat w Madrycie, grafików z polskiego oddziału (m.in. Małgorzaty Flis) i plastyków pism. Rezultatem — choćby pomysł pięciu rytmicznie powtarzających się w „GW” kolorów obwolut książek z kolekcji.
— Dzienniki bywają bardziej twórcze w promocji — ich działy marketingu są przyzwyczajone do działania w stresie i chętniej podejmują ryzyko. Prasę kobiecą wydaje się w innym rytmie — tygodniowym lub miesięcznym —i w przedsięwzięciach promocyjnych jest ona bardziej zachowawcza — ocenia Szymon Jędrusiak.