Towarzystwa liczą na rozwój rynku
ROSNĄ WYDATKI: Rynek ubezpieczeń turystycznych rozwija się w miarę wzrostu zamożności społeczeństwa — zauważa Adam Taukert z PZU. fot. Borys Skrzyński
Większość sprzedawanych na polskim rynku ubezpieczeń turystycznych stanowią najtańsze propozycje. Towarzystwa mają nadzieję, że wyjeżdżając za granicę będziemy wydawać na polisy coraz więcej pieniędzy.
W Polsce towarzystwa ubezpieczeniowe, które zajmują się sprzedażą polis dla osób udających się na narty, można policzyć na palcach jednej ręki. Taką sytuację przedstawiciele branży turystycznej tłumaczą dwojako. Polscy turyści nigdy nie mieli zwyczaju płacić za wyjazd więcej pieniędzy, niż było to potrzebne, a każdy dodatkowy wydatek traktowali jak zło konieczne. Po drugie, nigdy nie należeliśmy do ludzi, którzy dużo podróżują. Ubezpieczyciele nie mieli na kim zarabiać, nie widzieli więc powodu, aby świadczyć takie usługi.
W miarę jednak jak wzrasta zamożność rodaków, coraz więcej towarzystw decyduje się na sprzedaż takich polis.
— Rynek ubezpieczeń turystycznych ma przed sobą wielką przyszłość — uważa Adam Taukert z PZU.
Towarzystwa ubezpieczeniowe podkreślają jednak, że nadal wśro¶ wykupywanych polis dominują umowy z najniższą składką.
— Najbardziej popularne są najtańsze ubezpieczenia. W przyszłości sytuacja ta powinna jednak ulec zmianie — przewiduje Iwona Cieślak z Gerlinga.
Dla zachęcenia potencjalnych klientów wiele towarzystw decyduje się na organizowanie specjalnych promocyjnych sprzedaży polis turystycznych.
— W poprzednim sezonie wielką popularnością cieszyła się nasza oferta Warta Zima. W tym pakiecie oprócz podstawowej ochrony dla turystów oferowaliśmy również m.in. dodatkowe ubezpieczenie mieszkania — informuje Monika Sarnecka z Warty.
Artur Lisowski