Część zakładów ubezpieczeń, zwłaszcza mniejszych, chciałaby zmienić sposób działania Polskiej Izby Ubezpieczeń. Wszystko wskazuje jednak na to, że zapadnie decyzja tylko o niewielkiej reformie PIU.
Działalność Polskiej Izby Ubezpieczeń budzi kontrowersje.
— Trwają rozmowy, co zrobić, aby PIU było bardziej efektywne i użyteczne dla zakładów ubezpieczeń. Zmiany są konieczne — mówi Jan Monkiewicz, szef Polisy Życie.
Jego zdaniem, izba, która powstała w czasie, gdy na rynku było kilkanaście firm, ma dziś problemy z reprezentowaniem interesów ponad siedemdziesięciu towarzystw.
— Wszystkie działania izby skoncentrowane są w rękach jej prezesa i większość zadań realizowana jest jednoosobowo. Konieczne jest wiec jej zdecentralizowanie i wyposażenie w młody, fachowy zespół — twierdzi jeden z uczestników rynku.
Podczas grudniowego zebrania przedstawicieli PIU, z udziałem szefów większości towarzystw ubezpieczeniowych, starły się dwie koncepcje przyszłości tej instytucji.
Jedną z nich przygotowała grupa szefów zakładów, na której czele stoi Jan Monkiewicz. Zakłada ona przebudowę struktury PIU na wzór spółki kapitałowej. Nadzór tworzyliby wybierani przez środowisko przedstawiciele zakładów ubezpieczeń, którzy z kolei wybieraliby zarząd z dyrektorem izby na czele.
Za wzmocnieniem funkcji samorządowych i komisji problemowych opowiada się zarząd izby. Jerzy Wysocki, prezes PIU, uważa też, że trzeba wzmocnić funkcję nadzorczą zgromadzenia przedstawicieli wszystkich zakładów i rozbudować zespół pracowników izby (teraz tworzy go 12 osób i prezes)
Przedstawiciele środowiska różnią się też co do zakresu zadań PIU.
— Trzeba je rozszerzyć zgodnie z trendami światowymi, kładąc nacisk zwłaszcza na działania na rzecz członków. Ma też powstać centrum informacji badań i szkolenia PIU. Powinniśmy też szerzej współpracować z zewnętrznymi instytutami i centrami badawczymi — tłumaczy Jerzy Wysocki
— Izba nie jest w stanie sprostać wszystkim celom statutowym. Powinna skoncentrować się na kilku, m.in. nowym prawie ubezpieczeniowym, problemie przestępczości w zakładach życiowych oraz kwestii unijnej — twierdzi Jan Monkiewicz.
Z wypowiedzi przedstawicieli środowiska wynika, że choć nie są w pełni zadowoleni z prac PIU, niewielu popiera radykalne zmiany.
— Wielu wpływowych przedstawicieli firm traktuje PIU jako miejsce załatwiania własnych interesów — uważa szef jednego z towarzystw.
— Skuteczność PIU zależy od nas samych i dobrowolnego zaangażowania szefów firm. Zdarza się, że nawet największe towarzystwa nie angażują się w jej prace — tłumaczy Paweł Dangel, prezes grupy Allianz i członek zarządu PIU.