Towarzystwo Millennium idzie szeroką ławą

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2008-01-21 00:00

Nowe egzotyczne fundusze i rozszerzenie sieci dystrybucji poza macierzysty bank mają dać 5 proc. rynku.

Nowe egzotyczne fundusze i rozszerzenie sieci dystrybucji poza macierzysty bank mają dać 5 proc. rynku.

W ciągu dwóch lat Millennium TFI awansowało z drugiej do pierwszej ligi na rynku TFI. W grudniu 2005 r. miało 1,6 mld zł aktywów, co dawało mu 2,6-procentowy udział w rynku i 12. miejsce. Dziś ma ponad 5 mld zł, 3,8 proc. i szóste miejsce. I niezaspokojone ambicje.

— Na koniec roku chcemy mieć 5-procentowy udział w rynku, co przy założeniu, że wzrost rynku będzie podobny do ubiegłorocznego, powinno dać 8-8,5 mld zł aktywów — mówi Robert Borecki, prezes Millennium TFI.

Nowości nie lokomotywy

Sporo będzie się działo w ofercie Millennium. Na początek fundusze inwestujące w Polsce zostaną spięte w parasol. Towarzystwo zaoferuje dwa parasole: polski i zagraniczny, w którym wkrótce będzie można inwestować w złotych.

— W połowie ubiegłego roku aż 80 proc. sprzedaży funduszy pochodziło z nowych ofert. W tym roku raczej tak nie będzie. Nowe fundusze uzupełnią ofertę, ale nie liczymy, że będą jedynymi lokomotywami napędzającymi sprzedaż — mówi Robert Borecki.

W lutym pojawi się fundusz średnich spółek środkowoeuropejskich. TFI myśli o ofercie dla szukających bezpieczniejszych inwestycji — rozważa uruchomienie funduszu zamkniętego z gwarantowaną stopą zwrotu lub otwartego chroniącego kapitał, ze zmiennym zaangażowaniem w akcje (0-30 proc.).

W parasolu zagranicznym przybędzie subfundusz BRIC, inwestujący na rynkach o dużym potencjale (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) oraz subfundusz o strategii alternatywnej (inwestujący w różne klasy aktywów na różnych rynkach).

Wyjdą poza bank

W 2007 r. klienci wpłacili do funduszy Millennium ponad 2 mld zł. Pod tym względem ustąpiło jedynie czwórce z rynku: Pioneerowi, BZ WBK, PKO i ING. Dzięki temu udało mu się przeskoczyć KBC i Union Investment. Cień na wynik rzuca jedynie to, że nie udało się osiągnąć zakładanego udziału w rynku: 4 proc.

— Był moment, kiedy próg pokonaliśmy, ale końcówka roku sprawiła, że zakończyliśmy minimalnie poniżej. Cieszymy się, jednak, że udało nam się znacząco zwiększyć liczbę klientów — mówi prezes.

W ciągu roku ich liczba wzrosła z 95 tys. do 130 tys. Dotychczas sprzedaż opierała się na Banku Millennium. Przynosi on ponad 90 proc. sprzedaży. W tym roku TFI poszuka pieniędzy również na zewnątrz.

— Chcemy wyjść z szeroką dystrybucją funduszy. Jesteśmy w trakcie zawierania umów z kolejnymi partnerami — mówi Robert Borecki.