Towarzystwo nieznanych prezesów

Adam Sofuł
opublikowano: 05-09-2007, 00:00

Dobra wiadomość jest taka, że PZU oszczędzono losu PKO BP, które miesiącami czekało na wybór nowego prezesa. Bezkrólewie w największej polskiej firmie ubezpieczeniowej trwało raptem cztery dni. Co więcej, nowym prezesem jest osoba, która nie musi zapoznawać się z firmą od podstaw — można założyć, że jako przewodnicząca rady nadzorczej zna problemy firmy. Na tym jednak dobre wiadomości się kończą.

Nowa prezes PZU nie jest osobą, która może się pochwalić doświadczeniem menedżerskim — owszem, ma dość bogatą karierę urzędniczą, jednak zawsze nasuwa się wątpliwość, czy nawet zasiadanie w kilku radach nadzorczych jest wystarczającą przepustką do kierowania jedną z największych instytucji finansowych w kraju. Wszystko wskazuje na to, że większościowy udziałowiec — skarb państwa — nie potrzebuje w PZU menedżera, który kreowałby nową strategię dla spółki. Ba, inicjatywa w tym względzie jest mocno niewskazana. Prezes ma jedynie wykonywać polecenia właściciela.

Firmą pokieruje więc kolejna anonimowa dla rynków osoba. Dla instytucji finansowych ważne są wprawdzie stabilność i przewidywalność, jednak wieloletni bój o PZU przyzwyczaił nas, że w stosunku do tej firmy te zasady są niekoniecznie brane pod uwagę przez większościowego udziałowca. I można powiedzieć, co z tego — PZU nie upadło mimo tych wszystkich zawieruch i wciąż jest potężną firmą. Warto jednak przy tej okazji pamiętać, że nic nie trwa wiecznie.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy