Kolejna generacja modelu Camry trafiła właśnie do polskich salonów sprzedaży. Toyota liczy, że model ten będzie sprzedawał się zdecydowanie lepiej od swoich poprzedników. Mimo że Camry uznanie kierowców zdobyła w USA, gdzie jak się szacuje jest najlepiej sprzedającym się autem osobowym w swojej klasie, w Europie raczej nie należała do najpopularniejszych. Japoński koncern przygotował pojazd z obszerniejszym, bardziej luksusowym wnętrzem i mocnymi silnikami.
Toyotę Camry zalicza się do klasy wyższej średniej. Testowany model wyposażony był w 3,0-litrową jednostkę napędową V6 o mocy 186 KM. Silnik ten rzeczywiście gwarantuje wysokie osiągi i łagodne przyspieszanie. Choć to nie rakieta, to jak na nasze drogi Camry spisuje się naprawdę nieźle — prędkość maksymalna 225 km/h, a od zera do 100 km/h w 9,1 sekundy, jak na limuzynę to dobrze. Ważne jest to, że samochód jeździ bardzo płynnie, bez zbędnych szarpnięć. W trudnych warunkach drogowych, szczególnie podczas manewru wyprzedzania, na Toyotę można liczyć. Po energicznym naciśnięciu pedału gazu samochód przyspiesza niemal natychmiast, a nie, jak niektóre samochody z automatyczną skrzynią, dopiero po długim namyśle. Tu redukcja następuje niemal natychmiast. Niestety przyglądając się przy tym wyświetlaczowi komputera można zauważyć, że chwilowe zużycie paliwa wynosi wtedy nawet 45 l/100 km! Cóż, nie można się spodziewać, że silnik 3,0 będzie oszczędną jednostką. W cyklu mieszanym, przy ostrej jeździe poza miastem i spokojniejszej w terenie zabudowanym, auto spaliło średnio 14,7 l na 100 km. To sporo, choć w porównaniu na przykład z autami amerykańskimi — umiarkowanie. Camry z tym silnikiem wyposażana jest w automatyczną, zaawansowaną technologicznie, elektronicznie kontrolowaną skrzynię biegów Super ETC, która dostosowuje się do pracy silnika i optymalnie dobiera przełożenia do warunków jazdy.
Nowa Camry nabrała kształtu typowego dla limuzyn. Z zewnątrz tylko odrobinę przypomina poprzedni model —jest bardziej ostra i nieco kanciasta. Japończycy chcieli zapewne zachować ogólny kształt wcześniejszej wersji. Jednak już z daleka widać, że nie zamknęli się na nowe trendy w projektowaniu i konstruowaniu samochodów. Sylwetka jest stosunkowo nowoczesna, duże reflektory i tylne światła, ale przód auta sprawia wrażenie nieco ciężkiego w porównaniu z linią bagażnika. Jednak, jak się okazuje, aerodynamiczny kształt i zintegrowane zderzaki pozwoliły konstruktorom na uzyskanie niskiego współczynnika oporów powietrza, który kształtuje się na poziomie 0,28. Niesety już pojawiają się głosy, że co by styliści nie zrobili, to i tak żada konstrukcja nie przebije wyglądem tej z początku lat 90. I trudno im odmówić racji.
Samochód powstał na przekonstruowanej płycie podłogowej. Dzięki temu zwiększył się rozstaw osi, a co za tym idzie również wnętrze pojazdu. Kabina ma długość 187 cm, a szerokość 151,5 cm. Zarówno długość, jak i szerokość samochodu wzrosły nieznacznie — o 1,5 i 1,0 cm (wynoszą obecnie 481,5 i 179,5 cm). Natomiast aż o 7 cm wzrosła wysokość (wynosi 150 cm). Spowodowało to, że najbardziej powiększyła się przestrzeń nad głowami pasażerów. Rozsunięte zostały przednie i tylne siedzenia, dzięki czemu jest więcej miejsca na nogi. Auto jest wewnątrz ciche i bardzo przestronne. Na pokład może zabrać pięciu pasażerów, którzy z pewnością będą czuli się wygodnie. Pojemność bagażnika jest ogromna — wynosi 587 litrów.
Wnętrze nowej Camry zostało zmodyfikowane. Wszystkie wskaźniki są czytelne, a przełączniki na desce rozdzielczej zostały powiększone, by ułatwić ich obsługiwanie. Centralne miejsce zajmuje wielofunkcyjny wyświetlacz.
Komfort wnętrza powoduje, że samochód prowadzi się bardzo przyjemnie. Może nieco krótkie siedziska przednich foteli oraz imitujące drewno dodatki na desce rozdzielczej psują idylliczny obraz nowej Camry, ale nie są to rzeczy dyskwalifikujące. Najważniejsze dla pasażerów jest bezpieczeństwo. Toyota w standardzie jest wyposażona w elementy, których rynek oczekuje od limuzyn — pełen zakres systemów bezpieczeństwa aktywnego i biernego, a także niemal wszystkie dostępne urządzenia elektroniczne, jak automatyczna klimatyzacja, komputer pokładowy, elektrycznie otwierane szyby i ustawiane lusterka boczne, zamek centralny, elektronicznie sterowane lusterko wsteczne, itp.
Auto doskonale nadaje się na służbową limuzynę dla prezesa. Niestety jej zakup może spowodować spore uszczuplenie firmowego budżetu — wersja 2,4 l kosztuje 130 tys. zł, natomiast model V6 — 165 tys. zł.
