Mamy nadzieję, że powołany w prima aprilis Andrzej Szejna, podsekretarz stanu w ministerstwie gospodarki i szczęśliwości wszelakiej, odpowiedzialny m.in. za inwestycje zagraniczne w Polsce, nie traktuje tego jako dowcip czy żart, ale podchodzi do sprawy poważnie. Tym bardziej że w najbliższym czasie będzie mógł się wykazać: w decydującą fazę wchodzi proces decyzyjny o budowie gigantycznej fabryki Hyundaia w naszym regionie. Po tym jak Toyota wybrała Czechy, a Peugeot buduje na Słowacji, nie udało się ustalić ojca tych klęsk. Pozostały one sierotami. Tym razem, Panie Ministrze, będziemy się uważnie przyglądali Pana poczynaniom. A w razie porażki nie zadowoli nas tłumaczenie, że przegrywamy, bo... brakuje nam pól golfowych.