Przedwczoraj Saddam Hussajn, przywódca Iraku, sprawił niespodziankę nie czekając do ostatniej chwili z zaakceptowaniem rezolucji ONZ. Wojna jednak i tak będzie, tylko później. Za to z wystąpienia Alana Greenspana, szefa Fed, inwestorzy nie mogli być zadowoleni. Owszem Alan Greenspan bardzo się starał, by brzmieć optymistycznie, ale — jak zwykle ostatnio — nie bardzo mu to wychodziło. Powiedział, że będzie lepiej, chociaż niekoniecznie, bo „kiedy gospodarka słabnie lub wchodzi w stagnację, to nie ma, do pewnego momentu, sygnałów, że to osłabienie szybko się zwiększa” i dalej „to, co mamy obecnie to duży poziom niepewności”. Trudno było za pocieszające uznać stwierdzenie, że wydatki gospodarstw domowych, które stały za poprzednim rozwojem gospodarki „zmniejszyły się, ale nie do poziomu, do którego niektórzy obawiali się, że spadną”.
Rano wydawało się, że rynki europejskie znowu będą testowały wsparcia i tak nawet na początku było. Credit Suisse podał, że ma olbrzymią stratę, podobnie jak Allianz. Societe Generale zaprezentował bardzo kiepskie wyniki. Jednak reakcje giełd czasem potrafią zaskakiwać. Wystarczyło, że zarówno Credit Suisse jak i Allianz poinformowały, że w przyszłym roku będzie lepiej, by ceny akcji zaczęły mocno wzrastać. Poza tym Deutsche Telekom powołał nowego CEO, od dawna typowanego na to stanowisko. Nawet rekordowa strata, którą zanotowała spółka, nie pogorszyła nastrojów. Niezwykle pomagał fakt, że w swoim biuletynie ECB zamieścił opinię mówiącą, że inflacja w średnim terminie powinna spaść, czym zasygnalizował, że jest gotów do obniżki stóp. Wywołało to taki optymizm, że indeksy zaczęły mocno wzrastać. Dane makro w USA dodatkowo zwiększyły popyt bykom. Bezrobocie było mniejsze od prognoz, a sprzedaż detaliczna — dużo lepsza.
Przed sesją na giełdzie w Warszawie PKN Orlen podał znakomity wynik, o 50 proc. przekraczający oczekiwania analityków, co od samego początku wywołało wzrosty indeksów. Entuzjazm był tak duży, że już po godzinie indeks próbował testować opór na 1162 pkt. Potem zapanowała dosyć długa stabilizacja z wybiciem około godziny 13.30. Jednak przed 15.00 TP SA zaczęła mocno spadać. Ktoś już znał wynik, czy może akcje sprzedawała jedna z obdarowanych instytucji? To doprowadziło do realizacji zysków na całym rynku i zawróciło WIG 20 znad oporu.
Dzisiaj znowu w USA będzie cała seria bardzo ważnych danych makro. Przypuszczam, że inflację w cenach producentów (PPI o 14.30) inwestorzy zlekceważą, bo ta od dawna nie jest problemem dla gospodarki. Jednak po ostatniej obniżce stóp można oczekiwać, że jej nagły wzrost byłby przyjęty z niepokojem. Prognozy mówią o wzroście o 0,1 proc., a inflacji bazowej — o 0,2 proc. O 15.15 dowiemy się, jakie w październiku były wykorzystanie potencjału przemysłowego i produkcja (prognozy odpowiednio: 75,6 proc. i minus 0,3 proc.). Nie ulega wątpliwości, że dobre dane zostaną przyjęte z entuzjazmem. Kiepskie, ale nie bardzo złe, mogą zostać zlekceważone. W końcu, o 15.45 zobaczymy, czy wzrósł, tak jak oczekiwano, indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (prognoza to wzrost z 80,6 do 82 pkt). To są dane wstępne, ale i tak rynek będzie na nie reagował. Po obniżce stóp i wygranej republikanów rzeczywiście można oczekiwać poprawy.
Wyniki podane przez nasze spółki po sesji będą miały dzisiaj duży wpływ na rynek. Wczoraj po sesji w USA wyniki podał Dell. Poza tym nie wiem jeszcze, jak wyglądała aktywność gospodarki w rejonie Filadelfii, a to może mieć spore znaczenie dla inwestorów. Wczoraj odwrót naszego rynku wyglądał fatalnie i wyrysował bardzo groźnie wyglądającą świecę. Opór na 1162 pkt wzmocnił się dodatkowo i ciężko go będzie teraz pokonać, ale jeśli wzrosty na świecie utrzymają się, to dzisiaj nastąpi druga próba.