TP SA: Poniedziałkowy strajk był nielegalny

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-04-11 17:16

Poniedziałkowy strajk w Telekomunikacji Polskiej (TP) był nielegalny i wzięła w nim udział niewielka część pracowników spółki - poinformowała w komunikacie poniedziałkowym TP. Powoływanie się przez protestujących na spór zbiorowy z 2002 r. jest nadużyciem, bowiem ów spór wygasł w ubiegłym roku - zaznaczono w komunikacie.

Poniedziałkowy strajk w Telekomunikacji Polskiej (TP) był nielegalny i wzięła w nim udział niewielka część pracowników spółki - poinformowała w komunikacie poniedziałkowym TP. Powoływanie się przez protestujących na spór zbiorowy z 2002 r. jest nadużyciem, bowiem ów spór wygasł w ubiegłym roku - zaznaczono w komunikacie.

"Zarząd TP ma nadzieję, że związki zawodowe odstąpią od nielegalnego protestu, który może uderzyć w klientów, obniżyć jakość świadczonych usług i spowodować straty" - poinformowała spółka

Według niej, strajk w żaden sposób nie wpłynął na obsługę klientów. By złagodzić wpływ nielegalnego strajku na poziom obsługi klientów, TP powołała zespół kryzysowy, uprawniony do natychmiastowego podejmowania wszystkich niezbędnych decyzji w zależności od rozwoju sytuacji.

Dodatkowo w siedzibie TP, przy ul. Twardej w Warszawie, został uruchomiony stały punkt medyczny, który zapewni pracownikom prowadzącym od prawie dwóch tygodni strajk głodowy natychmiastową pomoc lekarską przez całą dobę.

Cześć pracowników TP przerwała w poniedziałek o godz. 14. pracę, by wziąć udział w strajku ostrzegawczym. Strajk  zakończył się o godz. 15. Pracownicy protestowali przeciwko zwolnieniom grupowym w TP. Pracę w spółce ma stracić ok. 2 tys. 845 pracowników.

Według przewodniczącej sekcji krajowej pracowników telekomunikacji NSZZ "Solidarność" Elżbiety Pacuły, do strajku doszło w Warszawie, w tym pod ambasadą francuską, a także w Szczecinie, Poznaniu, Gdańsku, Lublinie, Krakowie i Łodzi.

Dodała, że pracownicy TP w całej Polsce dostali od swoich przełożonych e-maile ostrzegające, że za udział w nielegalnym strajku mogą stracić pracę. "Tymczasem strajk jest legalny" - powiedziała Pacuła.

Związkowcy powołują się na spór zbiorowy z 2002 roku. Dotyczył on zwolnień pracowników w Poznaniu. Pracodawcą był wtedy Obszar Telekomunikacji Poznań (będący częścią TP - PAP). Od 1 stycznia br. pracodawcą została TP i spór zbiorowy - zdaniem związkowców - przeszedł na spółkę.

Średnia wysokość odpraw i odszkodowań, na które mogą liczyć zwalniani pracownicy, ma wynieść ok. 50 tys. zł. Zgodnie z regulaminem zwolnień, pracownicy będą mieli możliwość dobrowolnego odejścia, jeśli do 21 kwietnia złożą stosowny wniosek. Umowy z nimi będą rozwiązane z dniem 31 maja br.