Jesteśmy dobrą inwestycją na złe czasy — twierdzi prezes Trakcji Polska. I zapowiada, że mimo dekoniunktury ruszy z ofertą.
Trakcja Polska, największy w kraju wykonawca modernizacji linii kolejowych spoza PKP, nie boi się złych nastrojów na parkiecie i spokojnie czeka na zatwierdzenie prospektu. Maciej Radziwiłł, prezes i akcjonariusz (ponad 20 proc. ), liczy, że do debiutu dojdzie za kilka miesięcy, pewnie jeszcze w tym półroczu.
— Jesteśmy dobrą propozycją inwestycyjną na złe czasy — twierdzi Maciej Radziwiłł.
Dlaczego?
— W sektorze kolejowym hossa dopiero się rozkręca. Dołek był w 2002 r. Odbicie już trwa, ale to dopiero początek — odpowiada pezes.
Kolejnictwo przez lata było w ogonie gospodarki. Przed sześcioma laty wydatki na modernizację wyniosły 400 mln zł. Plan Ministerstwa Infrastruktury na lata 2008-14 mówi już o ponad 44 mld zł wydatków z funduszy UE, z budżetu państwa i zasobów PKP Polskich Linii Kolejowych. To ponad 6 mld zł rocznie.
— Z trudem mogę uwierzyć w te liczby, ale to są dane oficjalne — mówi prezes.
Pewien niepokój może budzić uzależnienie Trakcji Polskiej od jednego klienta.
— Chcemy dywersyfikować działalność. Już jesteśmy obecni w deweloperce i budowlance. Interesuje nas też m.in. energia odnawialna — wylicza Maciej Radziwiłł.
To głównie na poszerzenie działalności i przejęcia mają pójść fundusze z emisji. Ile firma chce zebrać?
— Trudno to wyrokować przy obserwowanych ostatnio zmianach indeksów giełdowych — mówi prezes.
W tym roku Trakcja chce zainwestować ponad 100 mln zł. Gdyby coś poszło wbrew planom, może liczyć na pomoc akcjonariusza — hiszpańskiej grupy Comsa (62,31 proc. ).
Trakcja Polska po trzech kwartałach 2007 r. zwiększyła sprzedaż o 114 proc., do 421 mln zł, a zysk netto o 338 proc., do 20,9 mln zł.