Traktory przestają hamować

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-04-11 00:00

Marzec pozytywnie zaskoczył producentów maszyn rolniczych. Niektórzy wieszczą ożywienie.

Dla producentów traktorów 2014 r. rozpoczął się najgorszym wynikiem od pięciu lat. W styczniu sprzedali tylko 764 nowych maszyn, o 25 proc. mniej niż rok wcześniej. W lutym spadek był już nieco niższy, bo sięgnął 12 proc. (w porównaniu z lutym 2013 r.), a w marcu — 4 proc. Czy spadający rynek już hamuje?

None
None

— W marcu 2013 r. rolnicy nie mieli jeszcze pieniędzy z UE, które napędzałyby popyt na maszyny. Wyniki sprzedaży pokazują, że najwyraźniej nauczyli się radzić sobie bez funduszy europejskich, co pozwala na optymistyczne przewidywania dotyczące kolejnych miesięcy. Zakupom sprzyja też pogoda — dzięki krótkiej zimie prace w polu ruszyły już pełną parą — mówi Mariusz Chrobot, wiceprezes firmy Martin & Jacob, badającej rynek rolniczy.

Karol Zarajczyk, prezes Ursusa, przypomina, że rynek maszyn rolniczych charakteryzuje się sezonowością. Niwelują ją dotacje unijne, ale na razie ich nie ma. Kumulacja zakupów następuje więc wiosną i jesienią.

— Wyhamowanie zniżek można więc uznać za naturalne. Inna sprawa, że w marcu ubiegłego roku rolnicy dysponowali jeszcze pieniędzmi z ostatnich dotacji. W porównaniu z taką bazą tegoroczny spadek o 4 proc. można więc uznać za pozytywny sygnał — przekonuje Karol Zarajczyk. Marzec zaskoczył Andrzeja Kublika, prezesa Farmtrac Europe.

— Nikt nie spodziewał aż tak dobrego wyniku całej branży. Nie ma fundamentalnych podstaw do wzrostu. Klienci nie są szczególnie optymistyczni, ale statystyki rejestracji ratują ciągniki sadownicze — w związku z zeszłorocznymi mrozami sadownicy dostali dopłaty ze specjalnego funduszu, mogą więc inwestować w maszyny — dodaje prezes Farmtraca.

Zdzisław Żukiewicz, prezes Farmera z Sokółki, uważa, że kupującychrozgrzała wizja dopływu dodatkowej porcji funduszy unijnych ze starej perspektywy budżetowej (chodzi o niewykorzystaną pulę, którą uruchomił minister rolnictwa). Jego zdaniem, odbicie jest jednak chwilowe.

— Rolnicy mocno dostali w kość m.in. w związku z afrykańskim pomorem świń. Cały rok branża maszyn rolniczych zakończy spadkiem sprzedaży — uważa szef Farmera. Karol Zarajczyk jest przekonany, że nie będzie tak źle.

— Prawdziwy ruch na rynku zacznie się za 2-3 miesiące, kiedy do rolników trafią odblokowane dotacje. 1,5 mld zł, które w dużej mierze będzie przeznaczone właśnie na mechanizację rolnictwa, pozwoli na prawdziwe odbudowanie rynku — uważa Karol Zarajczyk. Na razie jednak mimo dekoniunktury Ursus nie nadąża za krajowym popytem na maszyny, bo wszystkie moce produkcyjne skierował na Etiopię. We wrześniu 2013 r. podpisał tam kontrakt o wartości 90 mln USD. To więcej, niż obecnie wynoszą roczne przychody spółki.

— W trzecim kwartale rozpoczniemy dostawy — twierdzi Karol Zarajczyk. Szczęścia w Afryce szuka też Farmer. Firma z Sokółki podpisała w tym roku wartą 211 mln zł wstępną umowę na dostawę technologii i części do Tanzanii. Jak twierdzi Karol Zarajczyk, do ostrej walki o krajowy rynek Ursus powróci w drugiej połowie roku. Farmtrac już walczy.

— Rynek spadł w pierwszym kwartale o 11,9 proc., a my zwiększyliśmy w tym czasie sprzedaż krajową o 11,4 proc. Brak dotacji powoduje, że rolnicy staranniej dobierają ciągniki, mniej chętnie kupują duże i drogie maszyny. Naszą odpowiedzią jest nowy traktor w cenie porównywalnej do dobrych używanych — wyjaśnia Andrzej Kublik. Segmentowi maszyn używanych nowe na razie jednak nie zagrażają. Handel rozkwita kolejny miesiąc z rzędu. W pierwszym kwartale takich maszyn zarejestrowano o ponad 15 proc. więcej niż rok wcześniej.