Czwartkowy "Dziennik" podał, że pozarządowa organizacja zwalczająca korupcję Transparency International za kilkadziesiąt tysięcy złotych wystawia "certyfikat moralności" firmom w kłopotach. Takie świadectwo otrzymał choćby klub piłkarski Widzew.
Kamiński zapowiada skierowanie sprawy do sądu w związku z tym artykułem gazety.
"To, co prowadzimy to audyt antykryzysowy, który ma sprawdzić i zweryfikować czy podmioty wspierające Transparency International dają rękojmię wykonywania swoich zobowiązań" - wyjaśnił PAP Kamiński. Przyznał, że Widzew Łódź jest "członkiem wspierającym" TI.
Klub Widzew Łódź był zamieszany w korupcję, w związku z tym PZPN podjął decyzję o degradacji Widzewa o jedną klasę rozgrywkową za korupcję w sezonie 2004/2005. W 2008 roku Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl uchylił tę decyzję. Według Trybunału czyny korupcyjne uległy przedawnieniu po dwóch latach, czyli wiosną 2007 roku. Sprawę ma rozpatrywać Sąd Najwyższy.
Kamiński zaznaczył, że sytuacja w Widzewie była badana w 2008 roku i "w pełni odpowiadała - jak powiedział - standardom TI". Przyznał, że w roku 2006 i 2007 członkiem wspierającym TI był koncern farmaceutyczny Baxter. Jednak - jak powiedział - TI wycofała się z tego, gdyż przeprowadzone symulacje wykazywały, "że mogło się to przyczynić do osłabienia pozycji Transparency".
"Dziennik" napisał, że kontrola prowadzona przez urzędników podległych Piterze w Komisji Nadzoru Finansowego rozpoczęła się po wytoczeniu zarzutów tej komisji przez TI, której na KNF poskarżyła się sponsorująca ją firma Sovereign Capital SA. Odnosząc się do tego zarzutu Pitera podkreśliła, że jednym z instrumentów nadzoru premiera m.in. nad KNF jest kontrola.
"Kontrole prowadzone są przez departament Kontroli i Nadzoru Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w zakresie którego obowiązków leży to zadanie" - stwierdziła Pitera.
Kamiński powiedział, że sprawa skończyła się w sądzie administracyjnym, który nakazał publikację protokołów z posiedzeń KNF, dotyczących niedopuszczenia do obrotu akcji spółki.
Według "Dziennika", niektórzy działacze TI załatwiają indywidualne sprawy. "Nie ma interwencji w sprawach prywatnych członków TI. Interwencje ograniczają się do interesu publicznego" - podkreślił Kamiński. Dodał, że są to zwykle apele czy prośby o kontrole.
Pitera, pytana czy nie ma tutaj konfliktu interesów powiedziała, że to pojęcie odnosi się do osób posiadających instrumenty władzy. "Natomiast organizacje pozarządowe takich instrumentów są pozbawione (dlatego nazywają się pozarządowe)" - zaznaczyła. "Organizacje pozarządowe typu +watchdog+ ľ zarówno w Polsce jak i na świecie ľ z zasady zrzeszają m.in. osoby poszkodowane przez instytucje publiczne, które bronią swoich praw" - dodała.
Powiedziała też, że "pojęcie konfliktu interesów stosuje się do osób
pełniących funkcję publiczną, których aktywność poza instytucją może mieć wpływ
na bezstronność przy podejmowaniu decyzji. Odnosi się też do osób zasiadających
w organach np. podmiotów gospodarczych konkurencyjnych do własnej działalności".
(PAP)