Travelplanet: już czas zadbać o zyski

Kamil Zatoński
opublikowano: 2006-07-12 00:00

Dziś mija rok od debiutu Travelplanet.pl. Dla spółki i jej akcjonariuszy był to bardzo dobry okres: w ślad za dwukrotnym zwiększeniem skali działalności poszedł ponad 100-procentowy wzrost rynkowej wyceny firmy. Teraz czas na zyski.

Spółka pośredniczy w sprzedaży imprez turystycznych, biletów lotniczych i rezerwacji hoteli. Kanałami dystrybucji są internet, call center i punkty obsługi klienta. I właśnie na budowę ich sieci przeznaczono największą część wpływów z emisji 5 mln akcji. Spółka ma 7 punktów, do końca roku ma ich być 10-12. Otwarcie jednego kosztuje od kilkudziesięciu do 250 tys. zł. Jak zapewniają władze firmy, potrzeba roku na to, by punkt dawał satysfakcjonujący poziom przychodów.

Część pieniędzy poszła na rozbudowę centrum obsługi telefonicznej, które do końca roku zmieni siedzibę, a także unowocześnienie infrastruktury IT. Wsparto również promocję usług firmy, choć już wejście na giełdę było doskonałym zabiegiem marketingowym wzmacniającym rozpoznawalność marki. Gdy dodamy do tego bardzo dobrą koniunkturę w branży, dzięki coraz lepszej sytuacji materialnej Polaków, nie dziwi, że spółka co miesiąc chwali się trzycyfrową dynamiką obrotów. Tylko w czerwcu wzrosły one dwukrotnie, do 8,2 mln zł, a w całym półroczu sięgnęły 32,4 mln zł (wzrost o 104 proc.).

Do pełni szczęścia brakuje na pewno zakończenia zapowiadanych przejęć. Strategia zakłada akwizycję podmiotów, które uzupełnią ofertę Travelplanet.pl. Chodzi o specjalistyczne serwisy pośredniczące m.in. w sprzedaży biletów na imprezy masowe i w wynajmie samochodów. Spółka idzie więc dokładnie w kierunku wyznaczonym przez zagranicznych odpowiedników. I podobnie jak ich, również jej celem podstawowym jest osiągnięcie takiego poziomu obrotów i powiązanych z nimi przychodów (rozumianych tu jako prowizje), który pozwoli na skokowy wzrost zysków przy zachowaniu stałego poziomu kosztów.

Notowany na amerykańskim Nasdaq serwis Expedia.com potrzebował pięciu lat, by osiągnąć zysk operacyjny i netto. Obecnie jego wskaźniki rentowności są już dwucyfrowe (rentowność netto w 2005 r. przekroczyła 10 proc.) i poprawiają się co roku o 2 pkt proc. O ile jednak Expedia jest już firmą dojrzałą, o tyle Travelplanet znajduje się dopiero w fazie wzrostu i rozbudowy biznesu, więc na przyzwoite zyski trzeba poczekać. Obecna wycena akcji dyskontuje już jednak wynik netto wyższy od symbolicznych kilkuset tysięcy złotych, oczekiwanych przez zarząd w tym roku. Choć więc biznes będzie dynamicznie rósł, na efektowną zwyżkę kursu trudno już liczyć.