Firma liczy dni do zatwierdzenia prospektu przez KNF. Ale termin oferty publicznej uzależnia od giełdowej koniunktury.
Spółka informatyczno-konsultingowa Trimtab chce zebrać z giełdy 18 mln zł. Pieniądze miała przeznaczyć przede wszystkim na przejęcia. Jeżeli jednak sytuacja na rynku nadal nie będzie sprzyjała debiutantom, ma plan alternatywny.
— Jeśli będziemy zmuszeni odłożyć na kilka tygodni czy miesięcy nasz debiut giełdowy, będziemy rozwijać się organicznie bez mierzenia się z przejęciami. Na razie — mówi Marcin Marzec, prezes Trimtab.
Łatwiej przejmować
Zresztą jego zdaniem, spadki na giełdzie mają również dobre strony.
— Spadki kursów urealniły wycenę wielu spółek. Jeszcze pół roku temu trudno było znaleźć firmę, która nie wybierała się na giełdę. Teraz może być łatwiej doprowadzić rozmowy akwizycyjne do końca — dodaje Marcin Marzec.
Poza przejęciami spółka chce przeznaczyć pieniądze z giełdy na nową wersję swojego produktu. Własne oprogramowanie dostarczyła m.in. Telekomunikacji Polskiej, Pol-komtelowi, Orange, Bankowi Paribas. Trimtab chce także dokapitalizować spółkę zależną — One 2 One Communi- cation.
— Myślimy również o ekspansji w regionie. Chcemy działać na Ukrainie, w Bułgarii i Rumunii — zapowiada Marcin Marzec.
Własnym sumptem
Trimtab ma tymczasem finansowanie własne, nie wyklucza posiłkowania się kredytami. Możliwe jest też podniesienie kapitału i objęcie emisji przez dotychczasowych akcjonariuszy (największym udziałowcem i założycielem spółki jest jej prezes).
— Jest wiele opcji. Możemy także sprzedać nieco mniej akcji, niż planowaliśmy — mówi Marcin Marzec.
Dodaje jednak, że spółka już w ubiegłym roku, planując debiut, uwzględniła pogarszającą się koniunkturę i w wycenie przyjęła spore dyskonto.
W ubiegłym roku Trimtab miał około 30 mln zł przychodów. W ostatnich latach rosły one około 100 proc. rocznie i spółka chce zachować to tempo również w tym roku.