Trinity Corporate Services rośnie w siłę

Artykuł Sponsorowany
25-03-2014, 00:00

Mamy doskonałą platformę do rozwoju, zaufanych klientów i dobrze zorganizowane oddziały – mówi Tom Ravensdale, szef Trinity Corporate Services. I jego marzeniem jest powiększenie zespołu do 1000 osób.

Rozmowa z Tomem Ravensdale’m, prezesem Trinity Corporate Services

Firma Trinity Corporate Services powstała w 2004 r., czyli wtedy, gdy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. To czysty przypadek czy też element strategii?

Tom Ravensdale – prezes Trinity Corporate Services: To było zaplanowane działanie. Aby w biznesie odnieść sukces, trzeba wykorzystywać wszelkie możliwości, mogące ułatwić to zadanie. Wejście Polski do struktur unijnych dawało nowe perspektywy rozwoju, jednak rozpoczęcie działalności - jak to zawsze bywa - wiązało się także z pewnym ryzykiem, nigdy bowiem nie wiadomo, co może się wydarzyć w gospodarce w kolejnych latach… Czy Pani spodziewała się wybudowanych autostrad dzięki wstąpieniu do Unii? A jednak…

Jakie były początki firmy na rynku? Łatwo było się „wybić”?

W 2004 r. firmę stanowiły trzy osoby. Siedziba mieściła się w Warszawie. Dziś jesteśmy obecni również w trzech innych polskich miastach: Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu, a poza tym także zagranicą tj. w Pradze, Bratysławie, Bukareszcie oraz Sofii. Rozszerzenie struktur firmy wiązało się z powiększeniem zespołu aż do 320 osób. Naszym core businessem jest outsourcing usług sekretariatu korporacyjnego, księgowych,  kadrowych i administracyjnych, świadczonych na rzecz inwestorów z zagranicy, którzy kupują aktywa w Polsce i prowadzą interesy na tutejszym rynku. Są wśród nich międzynarodowe korporacje, fundusze inwestujące w nieruchomości oraz fundusze private equity. Dzięki outsourcingowi nie tylko oszczędzają czas, ale i zwiększają efektywność pracy, ponieważ mogą skoncentrować się na swojej podstawowej działalności. Wspieramy ich długoterminowo. Weźmy na przykład inwestora, który jest zainteresowany zakupem nieruchomości w Polsce, jednak nie zna lokalnego rynku i obowiązujących na nim zasad. Korzystając z naszych usług, może mieć pewność, że będziemy reprezentowali go podczas rozmów ze sprzedającym nieruchomość, prowadzili negocjacje, a także we współpracy z jego doradcami prawnymi czy podatkowymi zajmiemy się stroną prawną planowanej transakcji. W ten sposób jesteśmy w stanie w znaczny sposób ułatwić mu wejście na polski rynek, a następnie pomóc w efektywnym funkcjonowaniu na nim.

Jakie zmiany w ciągu dziesięciu lat istnienia firmy na rynku zaobserwował Pan w branży? Jakim trudnościom musiała ona stawiać czoła?

Największe zmiany przyniósł rok 2008, gdy rynek musiał zmierzyć się ze spowolnieniem gospodarczym. Stał się wtedy bardziej sfragmentaryzowany, a firmy zaczęły zacięcie walczyć o klientów. Wzrost konkurencyjności sprawił, że gusta konsumenckie stały się bardziej wyrafinowane. Także i my musieliśmy się przystosować do tych nowych warunków. Choć i przed 2008 byliśmy wystawieni na próbę. W czasach prosperity, z powodu braku wykwalifikowanych pracowników, powołaliśmy do życia Akademię Trinity, której celem było szkolenie asystentów księgowości do wykonywania obowiązków na stanowisku księgowych.

Co to konkretnie oznacza?

Większą dbałość o jakość świadczonych usług i wzmożoną pracę.  Mieliśmy jednak szczęście, ponieważ wtedy, gdy inne firmy obcinały wynagrodzenia, zwalniały pracowników, a nawet znikały z rynku, my nie mogliśmy narzekać na brak klientów, którzy wciąż chętnie korzystali z naszych usług.

Co skłoniło Trinity do tego, by otworzyć oddziały w Czechach, Słowacji, Rumunii i Bułgarii?  Jak ocenia Pan perspektywy ich rozwoju? W sumie powinnam najpierw zapytać dlaczego zaczął Pan rozwój biznesu od Polski?

Jestem patriotą, tak jak moja mama, która urodziła się w Polsce. Co prawda nigdy nie wróciła do kraju po wojnie, ale kiedy podejmowałem decyzję o założeniu firmy, nie wyobrażałem sobie, by zrobić to gdzie indziej.
Otwarcie naszych biur w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej było podyktowane przede wszystkim przez naszych Klientów z sektora nieruchomości, który wtedy przeżywał boom. Nasza obecność w Rumunii, Bułgarii czy Czechach była odpowiedzią na ich rosnące zapotrzebowanie na kompleksowe doradztwo w regionie.
Jeśli chodzi o atrakcyjność dla inwestorów zagranicznych, warto pamiętać, że Polska znajduje się w czołówce spośród państw z naszego regionu. To główny powód, dla którego na terenie kraju działa najwięcej oddziałów Trinity. Bardzo dobre perspektywy mają również Czechy. Nasz oddział w Pradze jest bardzo dobrze zarządzany i rozwija się niezwykle dynamicznie. Duże nadzieje wiążemy także z Rumunią i Bułgarią. Trzeba jednak mieć świadomość, że oba te kraje mocno odczuły skutki spowolnienia z 2008 r., a ich PKB znacznie spadło, podczas gdy Polska gospodarka notowała wzrosty.

Jak oceniłby Pan zainteresowanie przedsiębiorców outsourcingiem?

Dla zagranicznych inwestorów korzystanie z tego typu usług  jest czymś naturalnym. Inaczej jest w przypadku inwestorów z Polski, którzy po pierwsze, często wiążą outsourcing ze zbyt dużym kosztem, a po drugie uważają takie usługi za zbędne, gdyż zdecydowanie lepiej niż inwestorzy z zagranicy znają warunki prawne, obowiązujące na lokalnym rynku i wychodzą z założenia, że wiele mogą zrobić sami, bez wsparcia ze strony podmiotu zewnętrznego. Popularność outsourcingu wśród polskich przedsiębiorców będzie jednak rosła, im dłużej bowiem Polska należy do struktur unijnych, tym szybciej jej obywatele uczą się międzynarodowych standardów prowadzenia biznesu. Innym powodem jest coraz większe tempo pracy. Aby zyskać na czasie, przedsiębiorcy zaczną oddawać w outsourcing usługi, w których się nie specjalizują. Można to zobrazować na prostym przykładzie: jeśli popsuje mi się samochód, oddaję go do warsztatu, gdzie mechanik, który jest specjalistą w swojej dziedzinie, przywraca mu dawną świetność. Płacąc więcej, mam gwarancję, że zlecone przeze mnie zadanie będzie wykonane bez zastrzeżeń. Warto w tym miejscu wspomnieć także o rosnącej zamożności polskiego społeczeństwa, która sprawia, że coraz większą wagę przywiązuje się do jakości nabywanych produktów i usług. Ten trend z pewnością nie pozostanie bez znaczenia dla popularności outsourcingu.

Jakie plany macie Państwo  na najbliższą przyszłość?

Marzę o powiększeniu zespołu do 1000 osób. Trudny czas gospodarka ma już za sobą. I choć faktem jest, że nie wiemy, co przyniesie przyszłość, trzeba myśleć o tym, ile jeszcze możemy osiągnąć. Mamy doskonałą platformę do rozwoju, zaufanych klientów i dobrze zorganizowane oddziały. Będziemy je rozwijali, a każdą ewentualną trudność z pewnością potraktujemy jako bodziec do kolejnych inwestycji.



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artykuł Sponsorowany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Trinity Corporate Services rośnie w siłę