Trudniej nie znaczy bezpieczniej

LESZEK ŚLEDZIŃSKI, Jednoslad.pl
opublikowano: 2017-07-05 22:00
zaktualizowano: 2017-07-05 19:32

21 czerwca 2017 r. sejmowa Komisja Infrastruktury debatowała o bezpieczeństwie motorowerzystów i motocyklistów. Rok 2016 był wyjątkowo tragiczny — tych drugich zginęło o 17,3 proc. więcej, a pierwszych o 18,5 proc.

 Komisja zastanawiała się nad zasadnością uprawnienia do kierowania motocyklem posiadaczy prawa jazdy kategorii B, sugerując, że złe statystyki to efekt właśnie liberalizacji przepisów.

Poseł Piotr Król (PiS) zaproponował „uderzenie się w pierś” i zmianę sposobu zdobywania uprawnień do prowadzenia jednośladów z silnikami o pojemności do 125 ccm. Kierowcy powinni „przynajmniej przechodzić specjalny kurs”. Ten głos brzmi jak mobilizacja do działań rządu. Raport Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) nie potwierdza jednak tezy o związku między liberalizacja przepisów a liczba ofiar wypadków. Kierujący motocyklami to w statystykach jedna grupa bez względu na pojemność silnika i rodzaj uprawnień. Nie można więc wysuwać wniosku, że za wzrost liczby ofiar wypadków odpowiadają motocykliści z prawem jazdy B.

Natomiast statystyki policyjne wskazują, że nie jest prawdą, iż większość zabitych w 2016 r. motocyklistów to posiadacze pojazdów z silnikami 125 ccm. Roczny raport policji pokazuje, że na 132 zabitych motocyklistów, tylko 16 kierowało tym i mniejszymi jednośladami 125 ccm (0,6 proc. wszystkich ofiar na drogach w 2016 r.). Na posiedzeniu Komisji Infrastruktury nie podniesiono też argumentu skali: im więcej motocykli na drogach, tym więcej wypadków. Wzrost liczby zabitych może więc wynikać także z proporcjonalności, bo po liberalizacji przepisów jednośladów znacznie przybyło. Raport KRBRD nie uwzględnia też wypadków z udziałem osób bez prawa jazdy. Tymczasem policja szacuje, że ponad 20 proc. kierowców jednośladów go nie ma.

Poza tym równie duży wzrost zabitych kierujących motorowerami także dowodzi, że za pogorszenie statystyk nie odpowiadają tylko motocykliści z prawem jazdy kat. B. Zresztą w ostatnich 4 latach praktycznie uniemożliwiono młodzieży zdobywanie uprawnień na motorowery przez wprowadzenie abstrakcyjnych wymagań — prawa jazdy AM. Jego uzyskanie wiąże się z założeniem profilu kandydata na kierowcę, badaniami lekarskimi, odbyciem pełnego kursu i egzaminem. Który nastolatek zdecyduje się na taką procedurę?