Trudno o dobrą ochronę w razie pożaru

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2018-06-04 22:00
zaktualizowano: 2018-06-04 20:06

Majątki przedsiębiorców coraz częściej trawi ogień. Podpowiadamy, jak dobrze zabezpieczyć się na taki wypadek

Z artykułu dowiesz się:

  • na co zwracać uwagę wybierając polisę
  • czym różnią się oferty ubezpieczycieli
  • czy cena będą spadać czy rosnąć

Nie burze, a pożary są obecnie zmorą polskich przedsiębiorców. W ostatnim czasie jest ich szczególnie dużo. Palą się wysypiska i sortownie śmieci, centra handlowe, lokale, w których organizowane są imprezy. Niedawno ogień zajął sklep Lidla w Radomsku — wstępne szacunki mówią o 10 mln zł strat. Pożar zniszczył największą dyskotekę na Pomorzu — straty sięgną co najmniej 3 mln zł. Spaliła się też hala stoczniowa produkująca i remontująca jachty w Zakrzewie po Poznaniem. Spłonęła część magazynowa, a wraz z nią prawie 50 jachtów.

BARDZIEJ RESTRYKCYJNIE:
BARDZIEJ RESTRYKCYJNIE:
Ubezpieczyciele są coraz bardziej ostrożni, jeśli chodzi o polisy chroniące na wypadek skutków działania żywiołów. Ich polityka dotycząca akceptacji ryzyka ogniowego znacznie się zaostrzyła, wzrosły również stawki polis.
Fot. Fotolia

Ceny rosną

Majątek wart miliony złotych, który pochłonął pożar, to strata, po której trudno się podnieść, szczególnie mniejszym przedsiębiorstwom. Warto mieć zatem dobrą ochronę. Jednak ubezpieczyciele są coraz bardziej ostrożni w przypadku polis chroniących na wypadek skutków działania żywiołów.

— Ich polityka w zakresie akceptacji ryzyka ogniowego zaostrza się z dnia na dzień, osiągając czasami granice absurdu. I tak np. przedsiębiorcom stawiane są wymogi instalacji systemów tryskaczowych na halach, gdzie znajdują się ekstrudery do tworzyw sztucznych — urządzenia wyjątkowo wrażliwe na działanie wody — zwraca uwagę Miłosz Ośmiński, zastępca dyrektora zarządzającego w obszarze dystrybucji strategicznej w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Rosną także stawki takich ubezpieczeń.

— Dziś zbliżamy się do cenowego piku. Same surveye [ekspertyzy — przyp. red.] ubezpieczeniowe stają się absolutnym minimum, a decyzje zza biurka zapadają coraz rzadziej. To pokłosie m.in. coraz częstszych i intensywniejszych zjawisk atmosferycznych — i to nie tylko w kontekście pojawiających się anomalii. Taki stan rzeczy w dłuższej perspektywie może zmienić jedynie ewentualna wojna cenowa, ale nie ma ku niej żadnego powodu. Tymczasem liczba i wartość szkód wzrasta — tłumaczy Miłosz Ośmiński.

Z kolei Tomasz Szarek, dyrektor departamentu ubezpieczeń korporacyjnych w spółce Uniqa, przypomina żart, który przez wiele lat funkcjonował w branży ubezpieczeń majątkowych. Pytanie: czy stawka może być niższa? Odpowiedź: owszem, bo wciąż jest wyższa od zera. Stawki w Polsce osiągnęły poziom niewyobrażalnie niski w porównaniu z innymi rynkami. Przyczyną jest bardzo duża konkurencja, dość swobodne podejście do ryzyka oraz kilka lat spokojnej aury.

— Wraz z obniżaniem składki poziom szkodowości rósł proporcjonalnie nawet bez katastrof pogodowych. Do czasu. W ubiegłym roku zanotowaliśmy trzy spore wydarzenia pogodowe skutkujące szkodami masowymi z polis potocznie nazywanych ogniowymi. To spowodowało refleksję i powrót do zasad oceny ryzyka stosowanych bardziej pryncypialnie. Czyli lepsze ryzyko jest oceniane łagodniej, gorsze — po prostu drożej — tłumaczy Tomasz Szarek.

Na cenzurowanym

Przy tym najtrudniej o odpowiednią ochronę w rozsądnej cenie w przypadku przedsiębiorców, u których statystycznie częściej dochodzi do zdarzeń skutkujących odpowiedzialnością z tytułu ubezpieczenia od ognia i innych żywiołów — oraz takich, w przypadku których strata z pojedynczego zdarzenia jest większa.

— Zatem posiadacze mienia znajdującego się na terenach zalewowych, zagrożonych powodzią i firmy, w których technologia powoduje, że pojawia się zagrożenie wybuchem czy pożarem. Chodzi też o spółki, które wykorzystują lub produkują materiały łatwopalne, wybuchowe i tym podobne — wylicza Tomasz Szarek.

Ubezpieczyciele mniej chętniej patrzą też na polisy w przypadku firm z konkretnych branż.

— Poza kręgiem zainteresowań znajdują się podmioty prowadzące działalność w zakresie produkcji mebli, maszyn i urządzeń, chemikaliów czy przetwórstwa papieru. Niepożądane są również przedsiębiorstwa, które zajmują się konserwacją i naprawą pojazdów, przetwórstwem plastiku oraz tartaki i stolarnie — tłumaczy Katarzyna Ruman, dyrektor departamentu rozwoju produktów w spółce Uniqa.

Problemów z polisą nie będą miały natomiast sklepy detaliczne, żłobki, przedszkola, ale również działalności związane z zakwaterowaniem oraz lokale gastronomiczne i prowadzące działalność usługową (np. salony fryzjerskie i kosmetyczne). Ubezpieczyciele łagodnym okiem patrzą również na drobne firmy budowlane oraz produkujące artykuły spożywcze, metalowe i wyroby gotowe.

Pozorne oszczędności

Co istotne, zakup jakiejkolwiek polisy może nie wystarczyć. Wybór oferty z najniższą ceną może okazać się fatalny w skutkach.

— Nie warto zaniżać sum ubezpieczenia czy ograniczać zakresu, szukając niewielkich oszczędności kosztem ewentualnych problemów w momencie realizacji umowy, czyli po szkodzie. Ubezpieczenie to nic innego, jak pewna mała strata w postaci składki, którą jesteśmy w stanie ponieść w zamian za niepewną, ale ogromną szkodę, z którą sami sobie już nie poradzimy. To jest kwintesencja ubezpieczeń od szkód spowodowanych żywiołami — podkreśla Tomasz Szarek.

— Pozorne oszczędności kończą się co najmniej niezadowoleniem podczas procesu likwidacji. Jeżeli klient zamierza ubezpieczyć swoje przedsiębiorstwo, to rekomendujemy mu, aby zrobił to porządnie i w możliwie szerokim zakresie — na podstawie wartości odtworzeniowych, a nie księgowych. Czasami warto zaakceptować wyższy poziom franczyz redukcyjnych, co wpływa korzystnie na końcową cenę, a jednocześnie nie stanowi niebezpieczeństwa dla funkcjonowania przedsiębiorstwa w przypadku dużej szkody — tłumaczy Michał Woyciechowski, menedżer w Chubb.

Z kolei Damian Andruszkiewicz, dyrektor departamentu ubezpieczeń małych i średnich przedsiębiorstw w Compensie, dodaje, że przedsiębiorcy często traktują ubezpieczenia tak, jakby płacili kolejny podatek. A to błąd.

— Polisa jest ważnym elementem zarządzania bezpieczeństwem firmy i wielu przedsiębiorców uratowała przed bankructwem — podkreśla Damian Andruszkiewicz.

Radzi także, żeby przed zawarciem umowy dokonać szczegółowej oceny ryzyka. Trzeba się zatem zastanowić, jakie mamy mienie, co jest najcenniejsze, np. które maszyny mogą spowodować wstrzymanie produkcji po szkodzie, a w rezultacie olbrzymie straty finansowe. Warto przeanalizować zachodzące w firmie procesy i zastanowić się nad związanym z nimi ryzykiem i sposobami zminimalizowania go.

Wysokie wymagania

Odmowy wypłat odszkodowań po pożarze najczęściej wynikają z braku dokumentacji. Tak może skończyć się chociażby nieprzekazanie ubezpieczycielowi dokumentów potwierdzających posiadanie środków obrotowych.

— Zdarza się też, że klienci nie dodają do ubezpieczenia nowo zakupionego mienia, a następnie zgłaszają się po odszkodowanie, gdy ulegnie ono zniszczeniu — twierdzi Damian Andruszkiewicz.

Aby móc liczyć na odszkodowanie, trzeba dostosować się do zaleceń ubezpieczyciela. Ale wszystko w granicach rozsądku.

— Firmy często akceptują rygorystyczne obostrzenia do umów ubezpieczenia, wprowadzające wysokie udziały własne i warunkujące wypłatę odszkodowania w pełnej wysokości od wdrożenia zaleceń — mniej lub bardziej trafnych. Nie są one później realizowane ze względów ekonomicznych czy zdroworozsądkowych, a to przekłada się w sposób istotny na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczycieli. A potem pojawiają się problemy i pretensje — zwraca uwagę Miłosz Ośmiński.

Warto też pamiętać o odpowiednich klauzulach.

— Przy ubezpieczeniu mienia od ognia najczęściej zdarza się, że klient nie ma odpowiedniej klauzuli rozszerzającej zakres ubezpieczenia, co skutkuje odmową wypłaty odszkodowania — zwraca uwagę Katarzyna Ruman.