Rynek spokojnie podchodzi do problemów czeskiej inwestycji Orlenu. W dłuższym terminie sprawność przy włączeniu Unipetrolu do grupy nabierze znaczenia dla oceny płockiego giganta. Od szczytu z 8 sierpnia papiery Orlenu potaniały o 6 proc. Podobny spadek dotknął MOL, dlatego mówimy raczej o korekcie niż przecenie wywołanej ostatnimi kłopotami PKN w Czechach.
Tamtejszy regulator zgodził się w końcu na ogłoszenie przez Orlen wezwania na Unipetrol. Koncern musiał dorzucić 4 CZK do ceny, ale nie ma to znaczenia. Oferta jest o 25 proc. niższa od kursu giełdowego, więc wezwanie nie spotka się z odzewem. Dobrze, że PKN nie ubędzie gotówki, ale nie pozbędzie się on też kłopotu w postaci nieprzychylnych współwłaścicieli Unipetrolu. Ich niechęć — i nie tylko ich — może jeszcze wzrosnąć po rewelacjach mediów dotyczących polskiego lobbingu w czeskim rządzie.
Obecna cena Orlenu zapewne uwzględnia już udane i tanie przejęcie Unipetrolu. Po wynikach I półrocza (wzrost przychodów i zysku o 50 proc.), widać, że 542 mln USD za 63 proc. czeskiej spółki było dobrym wydatkiem. Dopiero za miesiąc poznamy raport poszerzonej grupy PKN. Na razie inwestycja zaowocowała 376 mln zł odpisu związanego z karami za niesprzedanie niektórych aktywów Unipetrolu Agrofertowi i ConocoPhillips. To efekt decyzji poprzedniego zarządu PKN. Nowy musi w Czechach udowodnić, że jest zdolny do rozbudowy grupy i przejęć. Aspiracje ma duże (chce przejąć turecki Tupras i litewskie Możejki). Kłopoty z Unipetrolem sugerują, że za duże.