Sektor budowlany zadowolony jest ze zbliżającej się akcesji. Apeluje jednak do władz o stworzenie efektywnego systemu finansowania inwestycji infrastrukturalnych.
Dariusz Słotwiński
prezes Strabag Polska
- To, na ile skorzystamy z wejścia do Unii, w dużym stopniu zależy od działań administracji centralnej. Czekają nas większe wpływy z unijnej kasy, ale też znacznie więcej niż dotychczas pracy, by przygotować solidne projekty, a przede wszystkim własne pieniądze. Rząd powinien w pierwszej kolejności skupić swoje wysiłki na stworzeniu efektywnego systemu pozyskiwania krajowych środków na projekty współfinansowane przez wspólnotę.
Grzegorz Grzelak
prezes Grupy Atlas
- Wejście do Unii Europejskiej oznacza w 2004 r. wzrost VAT na materiały budowlane do 22 proc. Przełoży się to na wzrost cen na rynku detalicznym o 10-15 proc. Stracą szczególnie indywidualni inwestorzy, a ci — przy obecnej zapaści budownictwa mieszkaniowego — stanowią najbardziej aktywną grupę. To jasne, że nie będą chcieli kupować tak drogich materiałów, więc albo zrezygnują z budowy w ogóle, albo będą próbowali kupować je bez rachunków. Wzrośnie zatem szara strefa.
Aleksander Jonek
prezes Mostostalu Siedlce
- Przystąpienie do Unii Europejskiej na pewno nie spowoduje na naszym rynku zmian na gorsze. Nie spodziewamy się, że wzrośnie konkurencja, bo już dziś jest ona na bardzo wyśrubowanym poziomie. Unia da nam z kolei szansę na startowanie do większych przetargów w roli generalnego wykonawcy.
Jarosław Popiołek
prezes spółki Warbud
- Z punktu widzenia poziomu wykonawstwa polskie firmy z powodzeniem mogą konkurować na unijnym rynku. Na dodatek branża budowlana na Zachodzie przeżywa kryzys związany z brakiem fachowej kadry inżynierskiej. To otwiera możliwości tworzenia konsorcjów z zachodnimi firmami. Już dzisiaj docierają do nas pierwsze propozycje.
Antonio Silvestra
dyrektor zarządzający Mota & Companhia na Polskę
- Wejście Polski do Unii nie oznacza, że krajowy rynek budowlany od razu stanie na nogi. Potrzeba będzie co najmniej dwóch lat, aby ten nabrał rozpędu. Trzeba też dać czas na napływ unijnych inwestycji. Polska nie powinna obawiać się akcesji. Jest do niej znacznie lepiej przygotowana niż Portugalia.