Trzecia fala wzrostów jest całkiem możliwa

Dariusz Karolak
opublikowano: 2002-01-07 00:00

W 2002 rok wchodzimy z niezłym potencjałem. Sygnały docierające z gospodarki amerykańskiej dają nadzieję na zakończenie recesji, co oczywiście pomogłoby Europie no i pośrednio nam. WIG zdyskontował to przełamaniem długoterminowej linii bessy. Aby odróżnić ten stan od przełomu 2000/2001, kiedy linia bessy była również przełamana, należy przyjrzeć się tygodniowej wstędze Bollingera. W jej górnej połowie znajdujemy się od 9 tygodni, co nie zdarzyło się od IV'00, tj. od początku bessy. Dodatkowy czynnik to sygnał kupna na tygodniowym Kagi utrzymujący się nieprzerwanie od 2 miesięcy. To wystarczające argumenty by przyjąć roboczy wariant, że długoterminową bessę mamy już za sobą.

Żeby zakłócić tę sielankową wizję zwracam uwagę na dwie kwestie. Pierwsza dotyczy sytuacji w USA, gdzie prawdopodobnie wkrótce rozpocznie się korekta kilkumiesięcznej hossy. Dobre informacje tylko ułatwią dystrybucję i przyspieszą rozpoczęcie fali spadkowej. Druga dotycząca reguły p. Prezesa WGPW. Można jej przeciwstawić formację gwiazdy wieczornej na wykresie rocznym, która potwierdzi się gdy WIG spadnie poniżej 12 591 pkt. O ile pierwsze „przeciw” da się łatwo pogodzić z normalnym cyklem rynkowym, o tyle drugiego wolę nie zgłębiać.

Zakładając, że WIG zrealizował I falę wzrostową, jesteśmy w II i że czekamy na III, która nigdy nie jest najkrótsza, można założyć osiągnięcie alternatywnych 2 poziomów. Wychodząc ze wsparcia 13150 pkt. otrzymamy 2 wartości. Przy równości fal I i III, 16500 pkt., przy wydłużeniu o 0,618, 18250 pkt. tj. szczyt z XII'00. W obydwu wariantach, 19 i 32 proc. stopa zwrotu powinna pobić zysk z lokaty bankowej, skądinąd coraz mniej atrakcyjnej.

Problemy zaczynają się przy doborze konkretnych walorów. Dotychczasowi liderzy tj. banki i wyróżniające się spółki średniej wielkości są już dosyć drogie. Większość banków znajduje się blisko swoich historycznych, ew. wieloletnich szczytów. Indeks WIG-banki do historycznego szczytu z 23 II'00 ma niecałe 11 proc. i na tyle określiłbym „łatwy” do zrealizowania przez tę branżę wzrost.

Zwyczajowo styczeń jest dobrym miesiącem dla tych walorów, tyle tylko, że często powstają w tym czasie znaczące średnioterminowe maksima. Skoro bohaterowie są zmęczeni, to gdzie w takim razie szukać liderów? Po pierwsze tam gdzie sytuacja fundamentalna jest stabilna, a w spółce jest inwestor branżowy zwiększający zaangażowanie lub są chętni, by branżowymi inwestorami zostać. Pierwszy przypadek to Orbis, drugi PKNOrlen. Obie spółki spełniają powyższe kryteria, są płynne i wyceniane z dużym dyskontem.

Druga kategoria to spółki zależne od cylku koniunkturalnego. Mimo chwilowej niedyspozycji dosyć atrakcyjnie pod tym względem prezentuje się KGHM, przy założeniu, że recesja na świecie jest bliżej końca niż początku. To samo dotyczy Kęt, znakomicie zarządzanej spółki, która niebawem może znaleźć inwestora branżowego.