Trzecie czytanie listów jeszcze w tym tygodniu

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-07-08 22:00

Dziś lub jutro Sejm uchwali nowelizację ustawy o listach zastawnych. Potem zajmie się nią Senat.

8 lipca odbyło się w Sejmie drugie czytanie nowelizacji ustawy o listach zastawnych. Trzecie ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu. Potem ustawa trafi do Senatu. Jeśli ten nie wniesie poprawek, będzie czekała tylko na podpis prezydenta. Jeśli senatorowie wniosą choćby jedną poprawkę redakcyjną, Sejm będzie musiał się nią zająć jeszcze raz.

Nowelizacja to usuwanie z ustawy z 1997 r. bubli, które spowodowały, że w Polsce nie funkcjonuje rodzaj obligacji bankowej służącej finansowaniu kredytów hipotecznych. W efekcie 20-30-letnie kredyty banki finansują z 2-3-miesięcznych lokat, co prowadzi do niebezpiecznej dla systemu bankowego tzw. luki płynnościowej. Ogólny kierunek zmian w rządowym projekcie poparły wszystkie duże ugrupowania parlamentarne, w tym opozycyjne PiS i SLD. PiS niebezkrytycznie.

— Rozumiejąc istotę i dobrodziejstwa tego instrumentu, upatrujemy jednak w ich upowszechnieniu pewnych niebezpieczeństw. Jednym z nich jest wyłączenie listów zastawnych w odrębny limit z ogólnego limitu inwestycji dokonywanych przez OFE w różne papiery wartościowe. Nie są znane skutki, jakie może to spowodować dla oszczędzających i przyszłych emerytur — mówiła dr Gabriela Masłowska z PiS podczas drugiego czytania ustawy. Zastrzeżenia PiS budziło też zwolnienie inwestorów zagranicznych z podatku od zysków wynikających z inwestowania w polskie listy zastawne.

— Dlaczego akurat ten typ inwestorów i inwestycji ma być zwolniony z opodatkowania? Dlaczego nie zwolnić z opodatkowania oszczędności Polaków? — pytała Gabriela Masłowska. Jej wątpliwości starała się rozwiać Izabela Leszczyna, wiceminister finansów.

— Jesteśmy zgodni, że najlepszy jest zdywersyfikowany portfel funduszy i on jest najbezpieczniejszy dla przyszłych emerytów. Dywersyfikacja jednak to nie tylko różni emitenci, ale też różne instrumenty finansowe. Dlatego jeśli pozwalamy w tej ustawie, by OFE mogły inwestować w listy jednego emitenta 5 proc. swoich aktywów, to

jest to zdecydowane dobrodziejstwo dla członków OFE, bo to naprawdę najbezpieczniejsze instrumenty — mówiła Izabela Leszczyna. Odnosząc się do kwestii podatkowych, stwierdziła, że chodzi o uatrakcyjnienie polskich listów zastawnych na rynkach międzynarodowych, gdyż polski rynek jest zbyt płytki, by zapewnić bankom wpływy z listów zastawnych, które podtrzymałyby akcję kredytową. Przypomniała też, że cała ulga dotyczy nie tyle zwolnienia podatkowego jako takiego, ile kwestii biurokratycznej zwanej podatkiem u źródła.

— Inwestorzy zagraniczni już dzisiaj korzystają z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania i de facto oni i tak tego podatku dochodowego u nas by nie płacili. Płaciliby w krajach, w których są rezydentami — podkreślała Izabela Leszczyna. W rozmowie z „PB” Gabriela Masłowska stwierdziła, że nie jest przekonana, ale PiS nie zamierza zgłaszać poprawek do obecnego kształtu ustawy. To oznacza, że nie musi zbierać się komisja finansów publicznych i przeprowadzenie trzeciego czytania jest realne jeszcze w tym tygodniu. © Ⓟ