Trzęsiemy światowym rynkiem porzeczek

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2012-12-05 00:00

Polscy producenci nie mają problemu ze zbytem, ale ze statystyką. Polskie wahania cen odczuwa cały świat.

Jest taka branża, w której to od Polaków zależą światowe ceny. To czarna porzeczka, eksportowana w przetworzonej formie zagęszczonego soku bądź mrożonych owoców.

Świat to my...

— Pod względem wielkości produkcji jesteśmy na drugim miejscu z 25-procentowym udziałem. Wyprzedzają nas Rosjanie, ale oni produkują na własne potrzeby, choć i tak posiłkują się importem, a więc w obrotach handlowych zdecydowaniedominujemy — mówi dr Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).

Światowy rynek to około 600 tys. ton czarnych porzeczek rocznie, do którego dokładamy według danych IERiGŻ około 130 tys. ton (według plantatorów 90 tys. ton). Biorąc pod uwagę polskie zbiory jabłek rzędu 2,6 mln ton rocznie, to wprawdzie niewielka skala, ale pozwalająca nam kształtować zyski całego świata z porzeczkowego biznesu. Co roku producenci, Międzynarodowe przetwórcy i Główny Urząd Statystyczny nie potrafią dojść do porozumienia w sprawie skali zbiorów.

— Rodzi to wiele problemów związanych z ceną. Jeśli my szacujemy zbiory rzędu90 tys. ton w tym roku, a GUS na 130 tys. ton, to różnica sięga 40 proc. — twierdzi Marian Gąsior z Krajowego Stowarzyszenia Producentów Czarnej Porzeczki (SPCP). W efekcie przedsiębiorstwa są przekonane, że na rynku będzie dużo więcej porzeczki, niż ostatecznie się pojawia, co wpływa na niskie ceny skupu. Dlatego SPCP próbuje wywalczyć z przetwórcami ceny stałe bądź minimalne. Na nieścisłości w wielkości zbiorów podawanych zarówno przed sezonem jak i po nim skarży się również Stowarzyszenie Porzeczki Czarnej (MSPC), które gościło jesienią na corocznym zjeździe polskiej branży. Svend Jensen, prezes MSPC, mówił wówczas, że to w dużej mierze polscy plantatorzy kształtują cenę surowców dla wszystkich producentów. Jego zdaniem wahania cen, które są wynikiem całkiem różnych danych dotyczących zbiorów z wybranego sezonu, wpływają na globalną wartość plonów i opłacalność tego biznesu.

...ale świat się kurczy

Z wyliczeń IERiGŻ wynika, że ponad 80 proc. produkcji porzeczek kierujemy na eksport. Około 4 mln EUR uzyskaliśmy w 2011 r. sprzedając za granicę porzeczki świeże, 7 mln EUR mrożone, a 16 mln EUR przyniosła nam sprzedaż zagęszczonego soku.

— Światowy rynek czarnej porzeczki zaczyna się kurczyć. Widać to zwłaszcza w Unii Europejskiej, do której trafia większość naszej produkcji, a gdzie porzeczkę zaczynają wypierać inne owoce — mówi dr Bożena Nosecka. Tę tendencję widzi także Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków (SKUPS).

— Kilkadziesiąt lat temu Europa była mocno zainteresowana zagęszczonym sokiem z czarnych porzeczek do różnych kompozycji napojowych, a mrożonymi porzeczkami jako składnikiem jogurtów. Smak czarnej porzeczki jest jednak bardzo specyficzny

i nie przez wszystkich akceptowany, a ponadto zaczęło się pojawiać mnóstwo jej zamienników, wcześniej nieobecnych na europejskim rynku, jak wszelkiego rodzaju owoce egzotyczne. Porzeczka traci swoje miejsce, a skala jej produkcji i sprzedaży nie jest na tyle duża, aby doczekała się szerokiej promocji — mówi Julian Pawlak, prezes SKUPS.

Do promocji szykuje się jednak SPCP. — Spożycie czarnych porzeczek będzie się zwiększać, bo ich wartości odżywcze są nieporównywalnie większe niż innych owoców. Dostrzegają to kraje zachodnie i zaczynają ją promować. My w kraju również przygotowujemy kampanię promocyjną — zapewnia prezes Marian Gąsior.

27 mln EUR Tyle, według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wyniósł w 2011 r. eksport czarnych porzeczek — świeżych, mrożonych i koncentratu.