Trzy lata dostosowywania

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2003-11-24 00:00

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej nie wstrząśnie rynkiem samochodowym w naszym kraju.

Dealerzy mają trochę obaw, ale liczą również na kilka ułatwień. Szacują, że dostosowywanie naszego rynku samochodowego do nowych realiów zajmie minimum 3 lata.

Kosztowne wyrównanie

Jacek Drogosz i Adam Pietkiewicz, szefowie Polskiej Grupy Dealerów szacują, że po przystąpieniu Polski do UE musimy spodziewać się wzrostu cen nowych samochodów.

— Zakładamy wzrost na poziomie około 10 proc. Chodzi o dostosowanie naszych cen do obowiązujących w krajach UE. Niewyobrażalna jest bowiem sytuacja, że w jednym z krajów wspólnoty auta są o kilkanaście procent tańsze niż w innych — mówi Jacek Drogosz, prezes Polskiej Grupy Dealerów.

Wzrost cen samochodów prognozuje także Jacek Pawlak, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland.

— Na pewno wzrosną ceny na niektóre modele. Jednak będą także obniżki. Mówimy tu o autach produkowanych poza unią na które zmniejszą się stawki celne. Nie należy się jednak spodziewać masowego napływu klientów z unii, którzy będa kupowac u nas samochody. Powodem może być na przykład różne opodatkowanie aut w państwach unii, w Polsce obowiązuje na przykład dodatkowa akcyza na nowe samochody — tłumaczy Jacek Pawlak.

Wielomarkowość

— Sprzedaż kilku marek pod jednym szyldem jest sprawą dość trudną i wymaga sporych nakładów finansowych. Wiąże się bowiem z koniecznością postawienia po prostu drugiego salonu. Dlatego nie spodziewamy się w tej akurat dziedzinie ogromnego boomu. Znacznie lepiej przedstawia się sprawa uruchomienia serwisu dla kilku marek samochodów. W wielu firmach obowiązują bowiem podobne standardy dotyczące na przykład norm jakości. A nie ma tu potrzeby budowania oddzielnej hali, więc jest to znacznie tańsze. Sami nawet planujemy uruchomienie takiego punktu, nie wykluczone że na Słowacji — mówi Adam Pietkiewicz.

— Koszty uruchomienia stacji serwisowej są napewno niższe niż otwarcie nowego punktu dealerskiego, ale nadal sa niebagatelne. Toyota stawia m.in bardzo wysokie wymagania techniczne jesli chodzi o stacje serwisowe, a to oniestety wiąże się z kosztami — tłumaczy Jacek Pawlak.

Import używanych

Importerzy nowych samochodów obawiają się uwolnienia importu aut używanych. W chwili wejścia Polski do UE będzie można praktycznie bez ograniczeń przywozić do kraju używane samochody z obszaru państw członkowskich.

— To może okazać się sporym problemem dla krajowych sprzedawców. Trzeba na pewno zatroszczyć się o to, żeby Polska nie stała się unijnym złomowiskiem — mówi Jacek Pawlak.

Niektórzy twierdzą, że handel samochodami używanymi będzie można prowadzić przy salonach.

— Sprzedaż aut używanych jest obecnie traktowana przez dealerów trochę po macoszemu. Po naszym przystąpieniu do Unii właściciele salonów będą mogli rozwinąć działalność komisową i sprowadzać używane samochody z Niemiec, Belgii czy Holandii — mówi Jacek Drogosz.

Najpierw zamieszanie

W przyszłym roku zaczną obowiązywać na terenie państw unijnych przepisy znoszące ograniczenia zasad konkurencji. Jeden dealer będzie mógł sprzedawać nawet kilka marek samochodów. Lub otworzyć dla nich serwis.

Przedstawiciele branży motoryzacyjnej zgodnie twierdzą, że zaraz po wejściu Polski do UE na rynku może zapanować spory bałagan.

— Stabilizacji tego sektora nie należy się spodziewać wcześniej niż w 2007-08 roku. Niewątpliwie będzie to walka o każdego klienta — mówi Jacek Drogosz.

Na pierwsze miejsce wszyscy wysuwają jakość usług jako element decydujący w tej walce.