Trzy strefy czekają na zielone światło

Firmy, które chcą inwestować, tracą cierpliwość. Spokojnie, już pracujemy nad włączeniem gruntów do SSE — mówią urzędnicy.

Część firm zrezygnowała z inwestycji, inne zaraz to zrobią — eksperci alarmują, że dzieje się tak w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE), które nie zdążyły z poszerzeniem gruntów przed wyborami. Teraz nie wiadomo, czy dla Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju strefy będą na tyle istotne, by zmiany rozporządzeń przeszły gładko.

— Strefa to duża szansa na wygranie projektów inwestycyjnych dla zakładu w Żywcu. Zagwarantują funkcjonowanie zakładu na długie lata. Dzięki nim powstanie co najmniej 140 miejsc pracy. By przyciągnąć inwestycje, inne kraje, np. Tunezja, poza niższymi kosztami pracy, oferują różnego rodzaju gratyfikacje. Jeżeli w najbliższym czasie decyzja o rozszerzeniu strefy nie zostanie podjęta, szansa może zostać zaprzepaszczona — ostrzega Marcin Loegler, dyrektor finansowy w Hutchinson, producencie komponentów motoryzacyjnych z Żywca. Urzędnicy uspokajają.

— Pracujemy normalnie i nie ma opóźnień. Strefy wciąż uzupełniają dokumenty, dlatego jeszcze nie zostały poszerzone — ucina spekulacje Teresa Korycińska z departamentu instrumentów wsparcia.

Ilona Antoniszyn-Klik, która odpowiadała za strefy w poprzednim rządzie, nadal pełni funkcję wiceministra, ale jeszcze wczoraj nie miała pełnomocnictwaministra rozwoju do wydawania decyzji w sprawie stref. Przypomnijmy, że na początku listopada rząd zatwierdził zmiany granic Legnickiej SSE, a do uzgodnień międzyresortowych trafił projekt poszerzenia słupskiej.

Opcja przebranżowienia

Trzy „feralne” strefy to katowicka, krakowska i starachowicka.

— Najbardziej dziwi mnie brak poszerzenia Katowickiej SSE. Na początku roku rząd uznał strefy ekonomiczne za ważny instrument zmian na Śląsku. W projekcie poszerzenia jest objęcie zakładów dwóch firm prowadzących działalność okołogórniczą, które chcą się przebranżowić. To inwestycje w Bytomiu, gdzie bezrobocie jest najwyższe. Mam nadzieję, że szumne zapowiedzi poprzedniego rządu nie były tylko działaniem pod publiczkę — komentuje jeden z ekspertów.

Wygląda na to, że nie.

— Departament pracuje i konsultujemy cały czas projekt poszerzenia. Czasu nie było dużo, zwłaszcza że jest kilka projektów objęcia strefą istniejących zakładów, a to wymaga wielopłaszczyznowego sprawdzenia. Czekamy na zmianę granic, bo jest kilka projektów rozwojowych w miejscach, gdzie każde miejsce pracy jest ważne, a bez pomocy publicznej firma straci konkurencyjność i zamknie zakład. Byłoby świetnie, gdyby do lutego udało się włączyć te grunty do strefy — mówi Piotr Wojaczek, prezes KSSE.

Nadzieja na szybki finał

Podobnie do sprawy podchodzi szef starachowickiej strefy. — Nasz wniosek był wieloetapowy i ostateczny kształt przybrał późną wiosną.

Wszystkie projekty firm są aktualne lub aktualizowane, ostatnie rozmowy z ministerstwem odbyliśmy dwa tygodnie temu. Mamy rok wyborczy, była zmiana rządu, trwa reorganizacja. Jesteśmy przekonani, że strefy ekonomiczne będą dalej rosły — mówi Cezary Tkaczyk, prezes starachowickiej strefy. Rok na poszerzenie czeka już krakowska strefa. Ma się powiększyć o niecałe 160 ha, w tym 58 ha należących do firm, które obiecują 281 mln zł inwestycji, stworzenie 185 miejsc pracy i utrzymanie ponad tysiąca.

— Inwestorzy z niecierpliwością oczekują na decyzję rządu. Liczą, że nastąpi to jeszcze w tym roku — mówi Wiesława Kornaś-Kita, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Trzy strefy czekają na zielone światło