"Szczególnie cenne są sygnały (wsparcia - PAP) ze strony delegacji w ramach Europejskiej Partii Ludowej, ale oczywiście nie tylko, bo na końcu będzie głosował cały Parlament (Europejski) i mamy sygnały, że także z innych frakcji można liczyć na takie ciepłe przyjęcie kandydatury Jerzego Buzka" - powiedział premier.
Jego zdaniem "argumentacja, że kandydatura Jerzego Buzka ma także wymiar symboliczny dla całej Europy, jako ten prawdziwy wielki awans nowych krajów członkowskich, jest bardzo przekonująca dla wszystkich bez wyjątku, a szczególnie przekonująca - co jest dla nas ważne - dla tych tzw. nowych państw członkowskich". Premier wymienił w tym kontekście "ostatni sygnał wsparcia jaki otrzymaliśmy od naszych przyjaciół z Rumunii".
Jak mówił Tusk "zbliżamy się do punktu, w którym będę mógł stwierdzić, że w ramach EPL uzyskaliśmy wystarczający poziom konsolidacji poparcia dla Jerzego Buzka, żeby przystąpić już do pracy na forum całego PE".
Premier odniósł się także do pojawiających się krytycznych komentarzy, że rząd nie zgłosił oficjalnie kandydatury Buzka na przewodniczącego europarlamentu. Zdaniem Tuska "nie jest rolą rządu zgłaszanie kandydatów na szefa PE".
"Pojawiły się takie głosy wątpliwości u niektórych polityków opozycji, że rząd nie zgłasza jeszcze kandydatury Jerzego Buzka. To jest dość dramatyczne nieporozumienie. Rządy nie zgłaszają kandydatur na szefa PE. To są role partii politycznych" - podkreślił Tusk.
Jak mówił, "wiele miesięcy temu w liście do każdego z przywódców partyjnych, którzy są reprezentowani w Parlamencie Europejskim w EPL, przedstawiłem formalny pogląd PO i jako szef PO zgłosiłem kandydaturę Jerzego Buzka wiele, wiele tygodni temu". "Proszę się nie niepokoić. Żadnych formalnych, proceduralnych zaległości nie ma" - podkreślił premier.
"Chciałbym również wyjaśnić drugi wątek, który pojawia się w komentarzach na temat tego, czy to jest ważne stanowisko (przewodniczący PE - PAP), czy to nie jest ważne stanowisko" - mówił Tusk. Jego zdaniem w kategoriach formalno-prawnych, formalno-politycznych to pytanie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.
Jak zaznaczył premier, "w ramach Traktatu Nicejskiego to jest najważniejsze stanowisko w UE a według logiki jaką zawiera Traktat Lizboński, to będzie mniej więcej druga pozycja polityczna w UE po przyszłym, potencjalny prezydencie UE".