Tuskobus bis rusza w Polskę

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2012-10-16 00:00

Reakcje odbiorców zdecydowanie rozmijają się z autorskim przesłaniem premiera

Wbrew oczekiwaniom premiera Donalda Tuska w pierwszych dniach po exposé bis reakcje odbiorców zdecydowanie rozmijają się z jego autorskim przesłaniem. Im głębiej wchodzi się w szczegóły rządowej ofensywy, tym trudniejsze stają się rzetelne odpowiedzi na pytania — skąd pieniądze na sfinansowanie zarysowanych programów.

Na przykład pracodawcy już są w strachu, kto naprawdę będzie musiał sfinansować chwalebny co do idei państwowy program wydłużenia urlopów macierzyńskich. Bardzo zasadne jest także inne pytanie: czym nowe obietnice mają różnić się od składanych przez premiera tyle razy w ciągu minionych pięciu lat i później realizowanych bardzo wybiórczo.

Głosowanie nad wotum zaufania niewątpliwie uporządkowało sytuację polityczną w samym Sejmie.

Rządowe zwycięstwo 233:219 potwierdziło, że do końca kadencji 2011-15 koalicja PO — PSL się dowiezie. Oczywiście ludowcy na co dzień będą nadal podgryzać głównego koalicjanta i jego poszczególnych ministrów, bo po prostu tak mają. Ale nie wyobrażają sobie odstawienia od żłobu władzy i w chwilach konstytucyjnej próby będą niezawodni. W tym kontekście zapowiadane przez PiS zgłoszenie konstruktywnego wotum nieufności, czyli próba wymiany w jednym głosowaniu premiera Donalda Tuska na premiera Piotra Glińskiego — to jednak polityczny kabaret.

Ale ustabilizowana sytuacja w parlamencie to zdecydowanie za mało dla efektywnego rządzenia. Dlatego reagujący nerwowo na sondaże premier postanowił wrócić do socjotechniki sprawdzonej rok temu w kampanii wyborczej. Według jego dworzan, najbardziej skutecznym kołem ratunkowym będzie zatankowanie pojazdu wspomnianego w tytule. Nieśmiało podpowiadamy mu pożyteczną marszrutę — na mapie Polski wystarczy zaznaczyć placówki upadłego Amber Gold.