Wygląda na to, że Telewizja Polska (TVP) najgorsze ma za sobą. Miała na koniec sierpnia 16 mln zł zysku netto w porównaniu ze 127 mln zł straty po ośmiu miesiącach 2009 r.
— W najlepszym scenariuszu jest szansa na kilkadziesiąt milionów złotych zysku w końcu tego roku. Cały czas są obawy o płynność finansową i tegoroczny wynik. Wystarczy niezrealizowanie ambitnego planu przychodowego w czwartym kwartale i będzie problem — uważa Marian Kubalica, dyrektor biura zarządu TVP.
Nowy zarząd, który pojawi się na Woronicza prawdopodobnie na początku przyszłego roku, będzie miał twardy orzech do zgryzienia — przejmie spółkę wymagającą szybkich porządków. Będzie musiał pogodzić ogień z wodą — z jednej strony powinien przeprowadzić ostrą restrukturyzację i poprawić płynność finansową publicznego nadawcy, z drugiej — zwiększyć inwestycje, by przygotować się do naziemnego nadawania cyfrowego.
— Cyfryzacja w ciągu 4-5 lat wymusi inwestycje rzędu 500 mln zł — mówi Marian Kubalica.
Tymczasem w 2010 r. inwestycje będą pewnie rekordowo niskie — na poziomie kilkunastu milionów złotych.
Więcej w poniedziałkowym "Pulsie
Biznesu"