Twoje dziecko też może mieć czerwony pasek. Internet wyrównuje szanse

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2026-06-25 18:59

Tam, gdzie trudno o dobrego korepetytora, edukacja online otwiera nowe możliwości. Nie likwiduje wszystkich nierówności, ale sprawia, że adres zamieszkania coraz rzadziej decyduje o szansach na dobrą edukację i udaną karierę.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jak internet zmienia szanse edukacyjne uczniów z małych miejscowości

- dlaczego tradycyjna szkoła przestaje być jedynym miejscem zdobywania wiedzy i co ją zastępuje

- jakie są ukryte koszty wykluczenia edukacyjnego dla gospodarki i całego kraju

- na co uważać, wybierając korepetycje online, aby nie trafić na ofertę niskiej jakości

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wyobraźmy sobie 15-letnią Zosię z niewielkiej miejscowości. Marzy o klasie matematyczno-fizycznej, ale najbliższy dobry korepetytor mieszka ponad 30 km od domu. Autobus kursuje rzadko, a koszt regularnych dojazdów przekracza rodzinny budżet. Jeszcze kilka lat temu mogłoby to przekreślić jej plany. Dziś wystarczy dostęp do internetu, by uczyć się od nauczyciela z Krakowa, Poznania czy Gdańska. Technologia nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale sprawia, że miejsce zamieszkania coraz rzadziej decyduje o edukacyjnych szansach.

Dlaczego piszemy o tym teraz? Bo nie dla wszystkich uczniów wakacje oznaczają beztroski odpoczynek. Jedni nie zdali egzaminów, inni przygotowują się do poprawek, a jeszcze inni — tak jak Zosia — realizują marzenia o dobrych szkołach. Dla nich lato to intensywna nauka, coraz częściej online z korepetytorem.

Szkoła traci monopol

Sprawa powinna interesować nie tylko rodziców, ale także biznes i państwo, bo konsekwencje wykluczenia edukacyjnego sięgają znacznie dalej niż brak promocji do następnej klasy. Osłabia ono gospodarkę, rynek pracy i konkurencyjność kraju. Według OECD kosztuje nas rocznie 1–2 proc. PKB — mniej więcej tyle, ile co roku przeznaczamy na porządek publiczny i bezpieczeństwo.

Nie oznacza to, że klasyczne podstawówki, licea czy zawodówki są już niepotrzebne. Zmienia się raczej ich rola. Jeszcze niedawno były niemal jedynymi miejscami zdobywania wiedzy. Dziś stają się jednym z elementów znacznie większego systemu.

Jak twierdzi Renata Grzesik, ekspertka ds. kształcenia na platformie Skumani.pl, polska edukacja wchodzi w fazę cichej, lecz fundamentalnej transformacji — szkoła przestaje być jedynym środowiskiem, w którym przebiega proces uczenia.

— Coraz wyraźniej kształtuje się ekosystem edukacyjny obejmujący platformy cyfrowe, rynek korepetycji oraz narzędzia wspierające samodzielną naukę. Ich rosnącej popularności nie należy jednak traktować jako prostego dowodu na słabość systemu szkolnego, lecz sygnał, że potrzeby uczniów przestały mieścić się w jednolitym, ustandaryzowanym modelu kształcenia — mówi Renata Grzesik.

Zdaniem ekspertki problem nie polega na tym, że szkoła źle uczy. Trudno jednak oczekiwać, by w 30-osobowej klasie nauczyciel mógł pracować z każdym uczniem w taki sam sposób. Jedni potrzebują więcej czasu, inni innego sposobu tłumaczenia, jeszcze inni najlepiej uczą się samodzielnie, wracając do materiału kilka razy.

Liczne klasy, przeładowana podstawa programowa i presja egzaminacyjna wymuszają uśredniony model kształcenia. Tymczasem proces uczenia się z natury jest zróżnicowany — wymaga czasu, różnych sposobów wyjaśniania oraz przestrzeni do samodzielnego odkrywania i eksperymentowania. W tym kontekście narzędzia cyfrowe nie tyle konkurują ze szkołą, ile kompensują jej ograniczenia, oferując elastyczne tempo pracy, możliwość wielokrotnego powrotu do materiału oraz większą personalizację ścieżki edukacyjnej — tłumaczy przedstawicielka platformy Skumani.pl.

Czasem problemem jest autobus

Coraz więcej uczniów trafia na dodatkowe zajęcia z potrzeby, a nie z mody. Gdy szkoła nie wystarcza, rodzice szukają pomocy poza nią. Nie każdy może sobie na to pozwolić. O dostępie do dobrej edukacji decydują nie tylko zdolności czy pracowitość. Równie ważne bywają dochody rodziny, miejsce zamieszkania, a nawet rozkład jazdy autobusów.

Michał Gembal, członek zarządu Federacji Inicjatyw Oświatowych, wskazuje na wykluczenie transportowe. Z raportu UNICEF Polska wynika, że dla wielu uczniów dojazd wpływa na wybór szkoły, a co piąty wybrałby lepszą placówkę, gdyby nie problemy z komunikacją.

— Słaba komunikacja publiczna i wysokie koszty korepetycji sprawiają, że wielu zdolnych uczniów z małych miejscowości ma mniejsze szanse na studia na najlepszych uczelniach i dobrą karierę zawodową — mówi Michał Gembal.

To tutaj korepetycje online mogą odegrać ważną rolę.

— Ich przewagą są niższy koszt, szeroka dostępność oraz brak barier logistycznych. Nie oznacza to wprawdzie eliminacji nierówności, lecz ich redukcję — podkreśla Renata Grzesik.

Dobry nauczyciel dla tysięcy osób

Na zmianach korzystają także nauczyciele. Dzięki internetowi ich wiedza może docierać do tysięcy uczniów, a nie tylko do tych, których są w stanie przyjąć na indywidualne lekcje.

— Jeden z moich klientów przez lata przygotowywał uczniów do matury rozszerzonej z matematyki. Był tak cenionym nauczycielem, że jego grafik pękał w szwach. W pewnym momencie stworzył kurs online. Dziś korzystają z niego tysiące uczniów rocznie i nie są to wyłącznie osoby, które chcą po prostu zdać egzamin. To także ambitni maturzyści celujący w najbardziej wymagające kierunki studiów i najlepsze uczelnie w Polsce — mówi Magdalena Pawłowska, założycielka Instytutu Biznesu Online i autorka badań poświęconych ekonomii wiedzy.

To jedna z największych zmian ostatnich lat. Internet nie tylko ułatwia znalezienie nauczyciela. Sprawia też, że doświadczenie najlepszych pedagogów przestaje być dostępne tylko dla uczniów z ich okolicy.

Sama technologia nie wystarczy

Czy jednak nauka online rzeczywiście może dorównać tradycyjnym zajęciom? Renata Grzesik nie ma co do tego wątpliwości.

— Dobrze zbudowane platformy edukacyjne gwarantują zweryfikowane treści oraz atrakcyjne formaty edukacyjne, z których dzieci lubią i umieją korzystać, a to przyczynia się do zwiększenia efektywności uczenia się. Wiemy, że nauka nie musi być nudna, dlatego udostępniamy nagrania wideo, mapy myśli, karty pracy, quizy, fiszki, arkusze egzaminacyjne z komentarzem egzaminatora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej czy wspierającego proces edukacji ucznia nauczyciela AI — tłumaczy ekspertka.

Najtrudniejszy egzamin? Wybrać mądrze

Nie wszyscy jednak są równie entuzjastyczni wobec internetowej rewolucji. Im większy wybór, tym trudniej odróżnić wartościowe zajęcia od dobrze zaprezentowanych. Na ten problem zwraca uwagę Katarzyna Gugała, właścicielka szkoły językowej Password w Piasecznie. Docenia, że internet otworzył uczniom dostęp do nauczycieli z całej Polski, a nawet z zagranicy. W nauce języków obcych to ogromna zmiana. Rozwój sztucznej inteligencji dodatkowo poszerza możliwości nauki i pomaga obniżać jej koszty. To wszystko może ograniczać wykluczenie edukacyjne. Jednocześnie rośnie ryzyko, że uczniowie i rodzice trafią na ofertę, która świetnie wygląda, ale niewiele wnosi.

— Uczniowie i rodzice zazwyczaj nie potrafią ocenić kompetencji nauczyciela ani wartości kursu, zwłaszcza na początku nauki. W efekcie łatwo mogą trafić na ofertę o niskim poziomie. Być może potrzebne są tu jakieś regulacje. Nie wiem, ale ten problem dotyczy całej przestrzeni internetu — zwraca uwagę Katarzyna Gugała.

Jeszcze ważniejsza od regulacji może okazać się jednak umiejętność świadomego korzystania z internetu. Tak jak uczymy dzieci czytać ze zrozumieniem, tak samo powinniśmy nauczyć je poruszać się w cyfrowym świecie.

— Musimy uczyć ludzi, jak świadomie korzystać z możliwości, jakie daje technologia. Jak weryfikować wiarygodność nauczycieli i platform, unikać internetowych hochsztaplerów oraz czytać regulaminy. Zdarza się przecież, że platformy zachęcają do wykupienia wielomiesięcznych abonamentów, z których później trudno zrezygnować — podkreśla Katarzyna Gugała.

Podobnie wypowiada się Renata Grzesik. Jej zdaniem w świecie nadmiaru informacji rośnie znaczenie umiejętności korzystania z nich.

— Zadawanie trafnych pytań, wyciąganie wniosków z błędów oraz łączenie informacji z różnych dziedzin to kompetencje, które pomagają odróżniać atrakcyjne zajęcia od tych, które jedynie dobrze się reklamują — mówi Renata Grzesik.

Nie tylko dla prymusów

Przez lata dyskusja o edukacji była błędnie stawiana jako wybór: szkoła albo internet. Specjaliści widzą przyszłość w modelu hybrydowym — szkoła odpowiada za rozwój społeczny uczniów, a technologie zapewniają spersonalizowaną, skuteczną naukę.

— Technologia nie zastąpi nauczyciela, ale może pomóc uczniowi uczyć się we własnym tempie, wracać do trudniejszych zagadnień i korzystać z wiedzy najlepszych specjalistów, niezależnie od miejsca zamieszkania — przewiduje Renata Grzesik.

Podsumujmy — internet nie zlikwiduje nierówności edukacyjnych, ale może sprawić, że miejsce zamieszkania będzie miało coraz mniejsze znaczenie. Dla takich uczniów jak Zosia oznacza to szansę, by o ich przyszłości decydowały talent i pracowitość, a nie kod pocztowy.