Mimo piątkowych wzrostów w USA na parkietach przez długie godziny dominowały złe nastroje. Rano na Dalekim Wschodzie spadły wskaźniki giełd, m.in. w Japonii, Korei i Singapurze. Później do spadkowiczów dołączyły największe rynki Starego Kontynentu. Dopiero w południe indeksy podjęły próbę wybicia.
Za zachowawczą postawą inwestorów przemawiają opóźnienia z przyjęciem amerykańskiego planu ratunkowego. Głosowanie w Senacie przesunięto na wtorek. W grę wchodzi stymulacja instytucji finansowych i przedsiębiorstw kwotą co najmniej 800 mld USD.
W niełasce znalazły się akcje dużych instytucji finansowych, m.in. Deutsche Banku i UBS. W przeciwnym kierunku podążał kurs Barclays, który przedstawił dobre wyniki finansowe. Słabo wypadła branża motoryzacyjna. Wszystko za sprawą redukcji 20 tys. etatów przez japoński koncern Nissan, w części kontrolowany przez francuskie Renault.
Tadeusz
Stasiuk