TYLKO KONSOLIDACJA URATUJE MAŁE SIECI

Wojciech Pysiewicz
opublikowano: 2000-04-21 00:00

TYLKO KONSOLIDACJA URATUJE MAŁE SIECI

Andrzej Ostrowski, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej, uważa, że tylko porozumienie mniejszych operatorów kablowych pozwoli im utrzymać się na rynku i kilkakrotnie zwiększyć wartość sieci. W przeciwnym razie wcześniej czy później będą musieli sprzedać się dużym graczom.

„Puls Biznesu”: Na rynku sieci kablowych, oprócz dwóch dużych operatorów — Polskiej Telewizji Kablowej, należącej do koncernu UPC, oraz sieci Aster City Elektrimu, działa kilkaset innych podmiotów. Czy takie rozdrobnienie będzie się utrzymywać?

Andrzej Ostrowski: Polskie prawo nie wspiera procesu konsolidacji, konserwuje obecny stan. Telewizja kablowa jest tylko wstępnym krokiem do rozszerzenia oferty. Nowoczesne szerokopasmowe sieci kablowe pozwalają odbiorcom na dostarczanie wielu różnych usług. W niedalekiej przyszłości klienci mogą spodziewać się najpierw dostępu do Internetu, a za kilka lat telefonu. Sieci kablowe po pewnej modyfikacji pozwalają na dostęp do Internetu ze znacznie większą prędkością niż tradycyjne łącza. Umożliwiają także świadczenie wielu innych usług, takich jak na przykład homebanking czy zakupy.

Dlaczego w takim razie w polskich sieciach kablowych nie wprowadzono jeszcze tych usług na szeroką skalę?

— Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Pierwszą przeszkodą są bariery prawne. Minister łączności może jednym rozporządzeniem udzielić zezwolenia na dostęp do Internetu, ale skorzystał z tego dopiero kilka razy. Drugą barierą są inwestycje w technologię. Duże sieci modernizują się i przekształcają w dwudrożne, które mogą być gotowe w każdej chwili do świadczenia usług, takich jak dostęp do Internetu czy telefonii głosowej. Niewielkie sieci często nie mają pieniędzy, wiedzy ani filozofii, w którym kierunku pójść. Mali operatorzy są zadowoleni z tego, co osiągnęli w wyniku kilku lat ciężkiej pracy. Jest to sytuacja, która doprowadzi do tego, że wcześniej czy później te małe sieci zostaną przejęte przez duże.

Co powinni robić mniejsi operatorzy, aby uniknąć przejęcia?

— Jedynym wyjściem jest konsolidacja, łączenie się mniejszych w większe organizmy, tak jak to robią operatorzy w innych krajach. Sztandarowym przykładem jest Rumunia, gdzie powstały ogromne holdingi kablowe liczące po kilkaset tysięcy gniazdek, praktycznie bez pomocy obcego kapitału.

W Polsce były już takie pomysły, że mali operatorzy próbowali się łączyć. W konsolidację chciał się finansowo zaangażować amerykański fundusz inwestycyjny Innova Capital...

— Były takie koncepcje, ale niestety nie udało się ich do końca zrealizować. Kiedyś próbowaliśmy stworzyć holding kablowy. W pewnym momencie liczył on 360 tysięcy gniazdek, ale nie starczyło wytrwałości i wyobraźni.

Dlaczego dotychczas tylko kilka sieci dostało koncesje na Internet?

— Nie chcę komentować decyzji ministra łączności. Wniosków zostało złożonych bardzo dużo. Dwie koncesje wydano trzy lata temu chyba przez absolutny przypadek. W 1999 roku wydano cztery kolejne za dość duże pieniądze.

Czy można się spodziewać, że sytuacja zmieni się po wpuszczeniu inwestora do TP SA?

— Powinna zmienić się dość znacznie. TP SA — krajowy monopolista, jest chroniona w szczególny sposób, aby jej wartość była jak najwyższa w momencie prywatyzacji.

Jak układa się współpraca operatorów z TP SA? W wielu miastach sieci operatorów biegną kanalizacją należącą do Telekomunikacji Polskiej?

— Na razie stosunki są poprawne, choć dochodzi do lokalnych konfliktów. Zadziwiająca jest filozofia TP SA, jeśli chodzi o dzierżawę kanalizacji telekomunikacyjnej. W różnych okręgach stosuje się inne umowy i stawki. Nie ma wolnej gry rynkowej. W umowie na dzierżawę znajdują się zapisy, że kable, które korzystają z miejsca w kanalizacji, mogą być służyć tylko do przesyłu programów telewizyjnych i radiowych. Jest to wykorzystywanie monopolistycznej roli na rynku. Władze TP SA zdają sobie sprawę z tego, do czego mogą służyć sieci kablowe operatorów i boją się konkurencji.

W Holandii dostarczanie programów telewizyjnych to dla niektórych sieci kablowych tylko 15 procent przychodów. A jak długo w Polsce będzie to głównym źródłem utrzymania operatorów sieci kablowych?

— Trudno powiedzieć jak długo, ale na pewno jeszcze trochę to potrwa, głównie z uwagi na rozdrobnienie rynku. Na pewno w pierwszej kolejności telewizja zejdzie na dalszy plan w dużych sieciach, takich jak PTK. W małych miastach pewnie jeszcze bardzo długo będzie głównym źródłem przychodów.

Skąd mali operatorzy mieliby wziąć pieniądze na modernizację sieci? Sama konsolidacja chyba nie wystarczy, są to przecież kwoty liczone niekiedy w dziesiątkach milionów złotych?

— Wśród banków wzrasta świadomość roli i znaczenia kabla. Coraz więcej słyszy się o kredytach zaciąganych przez operatorów, więc są sposoby na finansowanie. Trzeba tylko wiedzieć, co z tymi pieniędzmi robić. Oczywiście małemu operatorowi, który ma bazę kilku tysięcy abonentów, trudno jest zaciągnąć poważny kredyt na działalność związaną z Internetem. W takim przypadku są także wysokie koszty stałe, które utrudniają działalność.

Jak ocenia Pan pojawienie się kapitału zagranicznego w sieciach kablowych?

— UPC wykupuje mniejszych operatorów. W Holandii ceny za jednego abonenta sięgnęły już 2,5 tys. USD (10 tys. zł), dlatego moim zdaniem bzdurą jest sprzedawanie sieci dzisiaj w Polsce po 200-300 USD za gniazdko (800-1,2 tys. zł). Jeśli wartość giełdową UPC podzieli się przez liczbę gniazdek to wartość jednego abonenta w Polsce sięgnie 1,8 tys. USD (7,2 tys. zł). Wielu operatorów jest już zmęczonych i zamiana paru tysięcy gniazdek, na pieniądze oznacza dla nich kwoty niewyobrażalne, pozwalające na dostatnie, spokojne życie. Jednak powinna to być gra rynkowa. Jak dziś muszą się czuć operatorzy, którzy rok czy dwa lata temu zobaczyli, że za ich skonsolidowane już sieci ktoś otrzymał sumę trzy razy wyższą. Dziwi mnie, że mali operatorzy nie potrafią się porozumieć.

Jaki wpływ na rynek może mieć pojawienie się kolejnego gracza — Zygmunta Solorza, który po przejęciu kontroli nad DAMI chce kupować kolejne sieci?

— Trudno powiedzieć. Nie znam jego planów. Być może zapatrzył się na UPC, które z jednej strony ma platformę cyfrową Wizja TV, a z drugiej — sieć PTK. Trudno wyrokować, czy jest to gra strategiczna, czy też może porozumienie między Zygmuntem Solorzem a UPC.

Czy po wejściu na rynek Zygmunta Solorza ceny sieci wzrosną z powodu pojawienia się kolejnego gracza zainteresowanego wykupami?

— Nie sądzę. Ceny zaczną rosnąć, kiedy rynek zostanie skonsolidowany. Dzisiaj, ponieważ są niskie, najlepiej, aby operatorzy stworzyli wspólny holding i w spółce akcyjnej, stosownie do wkładu, objęli udziały, a potem razem wspólnie podnosili wartość sieci. W ten sposób za dwa, trzy lata można byłoby otrzymać po 1-1,5 tys. USD (4-6 tys. zł) za jednego abonenta.

Czy zanosi się na to, aby operatorzy się dogadali?

— Na razie nic na to nie wskazuje. Próbowałem przekonywać do takiego rozwiązania, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Mali operatorzy po cichu się sprzedają, a pozostali czekają.

"W Holandii ceny za jednego abonenta sięgnęły już 2,5 tys. USD (10 tys. zł), dlatego moim zdaniem bzdurą jest sprzedawanie sieci dzisiaj w Polsce po 200-300 USD za gniazdko (800-1,2 tys. zł)".