"W decyzjach NATO obiektywnie odzwierciedlono obecny poziom i perspektywy stosunków między Ukrainą a Sojuszem Północnoatlantyckim" - powiedziała premier, cytowana we wtorek w komunikacie wydanym przez służby prasowe rządu.
Zdaniem Tymoszenko państwa NATO, które w ubiegłym tygodniu w Bukareszcie nie włączyły Ukrainy do Planu Działań na Rzecz Członkostwa (ang. MAP) w rzeczywistości zaapelowały do władz w Kijowie o wzmocnienie "działań praktycznych, skierowanych na przeprowadzenie niezbędnych reform (w państwie)".
Premier podkreśliła, że jej rząd dołoży starań zmierzających do wyjaśnienia ukraińskiemu społeczeństwu, na czym polega działalność NATO i integracja euroatlantycka. Zaznaczyła także, że Rada Ministrów wydzieli na ten cel odpowiednie środki finansowe.
"Nasze działania pomogą Ukrainie w osiągnięciu w stosunkach z NATO niezbędnych dla społeczeństwa wyników" - głosi komunikat służb prasowych rządu w Kijowie.
Opublikowane we wtorek oświadczenie jest pierwszą reakcją Tymoszenko na zakończony w piątek szczyt NATO.
Wbrew oczekiwaniom prezydenta Wiktora Juszczenki Ukraina nie uzyskała na nim zaproszenia do MAP, będącego pierwszym krokiem na drodze do pełnoprawnego członkostwa w NATO.
Włączeniu Ukrainy do MAP sprzeciwiła się grupa państw, na czele których były Niemcy i Francja. Według komentatorów Paryż i Berlin obawiały się, że pogłębienie współpracy Kijowa z NATO pogorszy stosunki z Rosją, która uważa Ukrainę za strefę swych wpływów.
Zgromadzeni w ubiegłym tygodniu w Bukareszcie przedstawiciele państw Sojuszu Północnoatlantyckiego nie zamknęli przed Ukrainą perspektywy członkostwa w NATO i oświadczyli, że możliwe jest ono w przyszłości.
Według sondaży, obecnie członkostwo w NATO popiera do 30 proc. Ukraińców.