Tysięczna armia nabitych w polisę

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-04-09 00:00

Jeszcze w tym półroczu do sądu trafią pierwsze pozwy zbiorowe niezadowolonych klientów przeciwko ubezpieczycielom.

Choć wrzawa w sprawie opłat likwidacyjnych, stosowanych przez ubezpieczycieli przy produktach inwestycyjnych, umilkła, klienci, którzy stracili przez nie pieniądze, nie składają broni. Warszawska kancelaria Lengiewicz Wrońska Berezowska (LWB), która jesienią ubiegłego roku ogłosiła nabór chętnych do złożenia pozwu zbiorowego przeciwko towarzystwom stosującym nadmiernie wysokie opłaty, kończy opracowywanie zgłoszeń.

— W marcu ich liczba przekroczyła tysiąc. Obecnie mamy już ponad 1,1 osób, które wyraziły chęć dołączenia do pozwu zbiorowego — mówi Dorota Kobylecka, wspólnik w kancelarii LWB. Jej zdaniem, kluczowe będą najbliższe tygodnie. Kancelaria skończyła analizować produkty ubezpieczeniowe, na których jej klienci stracili pieniądze, i przygotowuje się do ich odzyskania. Pozwy mają być zwieńczeniem tej procedury.

— Sądzę, że pierwszy pozew złożymy późną wiosną. Na pewno stanie się to jeszcze w tym półroczu — deklaruje Dorota Kobylecka. Kancelaria nie złoży jednego pozwu, ale kilka lub kilkanaście. Każdy z nich będzie dotyczył opłat likwidacyjnych stosowanych przez innego ubezpieczyciela. W listopadzie było to siedem towarzystw (Aegon, Aviva, AXA, TU Europa, Generali, ING Życie i Skandia). Obecnie ich liczba urosła do jedenastu. Do grona zagrożonych pozwami dołączyły Compensa, Nordea, Open Life i PZU.

— Najwięcej, ponad 400 zgłoszeń, dotyczy Aegonu. Częste są także zgłoszenia przeciwko TU Europa i Open Life — mówi Dorota Kobylecka.

O co toczy się wojna

Batalia między ubezpieczycielami a klientami dotyczy polis powiązanych z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Zawierając umowę, klienci zobowiązywali się, że np. przez 10 lat będą regularnie wpłacali określoną kwotę. Pieniądze miały być inwestowane w fundusze inwestycyjne i przynosić zyski. Jednak wcześniejsze niż przewidziane w umowie wycofanie gotówki prowadziło do utraty części oszczędności (a w pierwszych latach nawet 100 proc.). Zapisy, które na to zezwalały, zostały wpisane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na listę klauzul niedozwolonych.

Wiele osób, które zwróciły się do kancelarii, to klienci Getin Banku, którzy kupili ubezpieczenia nie tylko w towarzystwach powiązanych kapitałowo z bankiem (TU Europa i Open Life), ale także innych zakładach ubezpieczeniowych. Kancelaria LWB nie jest jedyną, która dostrzegła interes w pozywaniu ubezpieczycieli i próbie odzyskania pobranych przez nich opłat likwidacyjnych.

Z naszych informacji oraz ogłoszeń, które są umieszczane na forach internetowych, wynika, że tematem zainteresowało się jeszcze kilka innych kancelarii prawnych, m.in. z Warszawy, Krakowa i Trójmiasta. Nie pracują one jednak nad pozwem zbiorowym — wybrały ścieżkę indywidualnego dochodzenia pieniędzy od ubezpieczycieli. Pobierają za to wyższe wynagrodzenie — przekraczające połowę odzyskanej kwoty.

— Zainteresowanie możliwością odzyskania pieniędzy jest całkiem spore — twierdzi przedstawiciel jednej z kancelarii.