Firma oferująca aplikację kojarzącą pasażerów z kierowcami spotkała się z miażdżącą krytyką po tym jak w poniedziałek nagle stawka za przewóz w Sydney wzrosła czterokrotnie. Nagły skok cen nastąpił w momencie, gdy w związku z terrorystycznym atakiem na kawiarnie ludzie w popłochu próbowali opuścić centrum miasta.
Uber szybko zareagował na negatywne komentarze w mediach społecznościowych i wycofał się z podwyżek.
Firma wyjaśniła, że w tym wypadku zadziałał mechanizm automatycznego dopasowania cen do popytu, który ma zachęcać kierowców do logowania się w systemie. Uber zapewnił, że zwraca już pieniądze klientom, którzy pomimo zawyżonych stawek zdecydowali się skorzystać z usług przewoźników.
Tanie przewozy spod znaku Uber coraz częściej zmagają się z krytyką i silnym oporem w poszczególnych krajach.
W poniedziałek, po fali protestów taksówkarzy, francuski rząd ogłosił, że od przyszłego roku usługi oferowane przez firmę będą zakazane. 9 grudnia działalność Uber została zakazana w Hiszpanii, po tym jak sąd uznał, że firma stosuje nieuczciwą konkurencję.
