Ubezpieczenia majątkowe

Jacek Jerzemowski
opublikowano: 2006-08-24 00:00

Na terenie firmy wózek widłowy najechał na pracownika. Ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania z polisy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej i użytkowania mienia. Uzasadnia, że ogólne warunki umowy wyłączają z zakresu ochrony wszelkie wypadki, które są objęte systemem ubezpieczeń obowiązkowych. Czy ma rację?

- Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 30 grudnia 1999 r. w sprawie klasyfikacji środków trwałych wózki widłowe są zaliczane do pozostałego taboru bezszynowego. Z kolei w rozporządzeniu Ministra Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej z 10 kwietnia 2003 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla maszyn i elementów bezpieczeństwa (DzU z 2003, nr 91, poz. 858) jest to maszyna. Także dyrektywa Unii Europejskiej 98/37/TW z 22 czerwca 1998 r. w sprawie zbliżenia prawa państw członkowskich dotyczącego maszyn określa wózki widłowe właśnie jako maszyny.

Nie są więc uznawane za pojazdy mechaniczne, czyli nie spełniają wymagań art. 23 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. W związku z tym roszczenie o wypłatę odszkodowania mogłoby zostać uwzględnione.

Czy w razie kradzieży samochodu w czasie korzystania z niego (pozostawiony z włączonym silnikiem przed bramą garażu w chwili jej zamykania) należy się wypłata odszkodowania z ubezpieczenia autocasco?

- Obowiązkiem ubezpieczającego jest zachowanie należytej staranności przy realizacji umowy ubezpieczenia. W opisanej sytuacji kierowca nie miał podstaw, by przypuszczać, że grozi mu utrata auta. Nie można mu postawić zarzutu niedbalstwa w należytym zabezpieczeniu auta. Kierowca znajdował się bezpośrednio przy pojeździe zaparkowanym na podjeździe do garażu, niedaleko miejsca zamieszkania, a więc w znajomej okolicy. Nic zatem nie wskazywało na możliwość kradzieży, stąd nie można mu zarzucić braku ponadprzeciętnej miary staranności czy ostrożności.

Niezasadny byłby także ewentualny zarzut braku bezpośredniego nadzoru nad pojazdem. Zgodnie z orzecznictwem sądów „bezpośredniość nadzoru kierowcy nad pojazdem należy rozumieć w sposób dosłowny, to jest taki, iż posiadacz znajduje się w bezpośredniej bliskości pojazdu, w okolicznościach pozwalających na przyjęcie, że zabezpiecza własną osobą pojazd przed kradzieżą, w sposób należyty” (wyrok Sądu Najwyższego z 1 stycznia 2001, IV CKN 224/00).

Okoliczności opisanej sprawy wskazują, że zakład ubezpieczeń powinien wypłacić odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia autocasco.

Jacek Jerzemowski

radca prawny z kancelarii Głuchowski Jedliński Rodziewicz Zwara i Partnerzy