Ubezpieczenie od wpadek

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-03-01 00:00

Co zrobić, żeby klienci chcieli regulować drobne płatności w prywatnych sieciach? Ubezpieczyć się i... stworzyć odpowiednie przepisy.

Pośrednicy finansowi, czyli firmy zajmujące się obsługą drobnych płatności, postanowili sami zabezpieczyć się przed nieuczciwymi agentami, którzy zagarniali pieniądze klientów i ogłaszali upadłość, psując markę całej branży. A jest o co walczyć, bo ze świadczenia tego typu usług żyje około 2,5 tys. punktów w Polsce. Z szacunków wynika, że do końca przyszłego roku przejmą one 25 proc. drobnych płatności, co oznacza, że przez ich punkty przepływać będzie około 150 mln rachunków rocznie.

Specjalna oferta

Na pierwszy ogień poszły ubezpieczenia. Pośrednicy zrzeszeni w dwóch izbach gospodarczych od ubiegłego roku szukali towarzystwa, które podjęłoby się tego zadania.

— Problem polegał na tym, że żadne z towarzystw ubezpieczeniowych nie oferowało ubezpieczeń dla takiej branży, jak pośrednicy finansowi. W końcu udało nam się znaleźć firmę, która takie ubezpieczenie dla nas przygotowała. Dzięki temu wpłacane przez klientów pieniądze będą w 100 proc. zabezpieczone, nawet w przypadku upadłości agencji — wyjaśnia Sławomir Ernt-Ebert, szef Okienka Kasowego i wiceprezes Izby Gospodarczej Przedsiębiorstw Finansowych, skupiającej cztery największe firmy pośrednictwa.

Umowa powinna zostać podpisana jeszcze w tym miesiącu.

— Negocjujemy z towarzystwem wysokość składek, które naszym zdaniem są bardzo wysokie — tłumaczy Bartłomiej Urbanowicz, szef Punktów Finansowych Mieszko, największej firmy na rynku.

Do współpracy z (na razie) tajemniczym ubezpieczycielem chętnie podłączyłaby się również druga grupa pośredników, skupionych wokół Polskiej Izby Gospodarczej Pośredników Finansowych.

— Chcemy nawiązać taką współpracę z towarzystwem ubezpieczeniowym. Pośrednicy mają fundusz gwarancyjny, ale chcemy być jeszcze bardziej wiarygodni. To zapewni nam ubezpieczenie — twierdzi Krzysztof Sadowski, szef izby.

Biednym dziękujemy

Na razie izby współpracują nad uregulowaniami, które mają przyczynić się do rozwoju branży.

— Chcemy, by problemem uregulowań prawnych dla naszego sektora zajęła się sejmowa Komisja Gospodarki. Chodzi o to, żeby — tak jak w przypadku innych instytucji finansowych — były pewne minimalne wymagania, które będą musiały spełnić firmy działające na rynku pośrednictwa — wyjaśnia Krzysztof Sadowski.

Czołowi na rynku pośrednicy chcą np., aby wszystkie firmy działające w tym segmencie miały obowiązek ubezpieczania, wpłat na branżowy fundusz gwarancyjny oraz spełniały określone standardy technologiczne, m.in. zabezpieczeń i informatyczne.

— Zależy nam też na tym, aby w przyszłości taką działalność mogły prowadzić spółki prawa handlowego mające określony kapitał. Nie chodzi o zablokowanie dostępu do otwierania agencji osobom niezamożnym, lecz o to, aby działalność była prowadzona według określonych standardów — tłumaczy Sławomir Ernt-Ebert.

Jego zdaniem, powodem upadku firm, które zepsuły markę pośrednikom, był niedobór kapitałów ich właścicieli, a także brak zabezpieczenia pieniędzy klientów.

— Tymczasem pośrednicy zaczynają rozwijać działalność o doładowywanie kart telefonicznych, sprzedaż produktów bankowych i nie mogą sobie pozwolić na ryzyko wpadki — uważa Bartłomiej Urbanowicz.