Ubezpieczyciele i banki łączą siły
2001 rok upłynie w Polsce pod hasłem bancassurance
W 2000 r. rynek ubezpieczeniowy przyhamował, a jego segment majątkowy dotknęła stagnacja. Z niemałymi emocjami natomiast można było śledzić kolejne odsłony konfliktu w PZU i przejmowanie przez zagraniczne koncerny ostatnich liczących się polskich towarzystw.
Na tle poprzednich lat rok 2000 wypadł dla ubezpieczycieli blado — przyrost składki był niewielki, znacznie mniejszy niż dotychczas. W 2001 roku nie ma co liczyć na poprawę sytuacji.
Ciężar komunikacyjnych
Według danych PUNU, po trzech kwartałach łączny przypis składki towarzystw majątkowych wzrósł w stosunku do tego samego okresu 1999 r. zaledwie o 8 proc. Na tym tle znakomicie wypada majątkowy Allianz, któremu udało się powiększyć przypis składki aż o 132 proc. Dzięki temu awansował na czwarte miejsce na rynku.
Stałym problemem majątkowych towarzystw są słabe wyniki finansowe, często łączące się ze zbyt niskimi wskaźnikami bezpieczeństwa. W połowie roku zwrócił na to uwagę PUNU, który przygotował listę dziewięciu spółek objętych szczegółowym nadzorem. Przyczyną tych kłopotów były w znacznej mierze coraz bardziej deficytowe ubezpieczenia komunikacyjne.
Zarabiają najwięksi
W nie najlepszych nastrojach kończą również 2000 rok szefowie życiowych towarzystw. W poprzednich latach ich rynek powiększał się po kilkadziesiąt procent rocznie, tym razem jego rozwój stopniał do 20 proc. Nadal jednak szybko rozwijają się średniej wielkości towarzystwa, wśród których rekordzistą był Zurich, który osiągnął wzrost przypisu składki po trzech kwartałach 2000 roku niemal o 172 proc. Tak szybki wzrost jest jednak kosztowny. Dodatni wynik osiągnęły więc tylko cztery największe na rynku życiowym towarzystwa. Ma on jednak ogromny potencjał, o czym świadczy lista siedmiu nowych towarzystw życiowych, które rozpoczęły działalność lub otrzymały licencję w tym roku.
Mijający rok pokazał, że nie ma już miejsca na towarzystwa o czysto polskim kapitale. Na szczególną uwagę zasługuje wejście do Warty — drugiego co do wielkości towarzystwa majątkowego — belgijskiej grupy KBC. Wygrała ona rywalizację z wciąż nie mogącą sobie znaleźć w Polsce miejsca francuską AXA. Drugim ważnym przejęciem było wejście austriackiej Uniqi do Polonii, co uratowało łódzkie towarzystwo przed podzieleniem losu Gwaranta, który zniknął ostatecznie z rynku na początku 2000 r.
Trendem nabierającym znaczenia jest tworzenie grup bankowo-ubezpieczeniowych. Powstają one pod skrzydłami zagranicznych koncernów, mających w Polsce i banki, i towarzystwa ubezpieczeniowe. To właśnie dzięki nim ogromną karierę zrobiło w 2000 roku słowo bancassurance, oznaczające wzajemną sprzedaż przez banki i ubezpieczycieli swoich produktów. Wszystko wskazuje na to, że 2001 r. upłynie pod znakiem konsolidacji tych grup i opracowywania przez nie wspólnej oferty. Ciekawie zapowiada się zwłaszcza rywalizacja między dynamicznie rozwijającą się sopocką Hestią wspartą sojuszem z PBK a Wartą, która ma szansę skorzystać ze współpracy z Kredyt Bankiem znajdującym się w rękach KBC. Nowe wspólne oferty prezentować też będzie z pewnością Allianz i Pekao SA. Powinna też wykrystalizować się współpraca między Generali a BRE Bankiem. Ciekawą ofertę, zwłaszcza w dziedzinie Internetu, przedstawić mogą Skandynawowie z grupy Nordea, którzy w ostatnich dniach starego roku przejęli Herosa-Life. Stanie się ona życiowym uzupełnieniem majątkowej Energo-Asekuracji.
W cieniu PZU
Największa polska grupa ubezpieczeniowa PZU żyje konfliktem między akcjonariuszami o kontrolę nad spółką. Spór trwa nieprzerwanie od stycznia tego roku. Kosztował stanowisko ministra skarbu Emila Wąsacza, doprowadził do kilku zmian na stanowiskach prezesów majątkowego i życiowego PZU i w rezultacie kompletnego paraliżu w spółce. Nie jest przygotowywana dalsza prywatyzacja PZU, akcjonariusze nie podają już sobie nawet ręki, zamiast ciągają się po sądach.
W nowy rok PZU weszło z jak najgorszymi perspektywami. Obie strony gromadzą ciężką artylerię, w kancelariach prawniczych powstają nowe pozwy, a na najbliższym NWZA spółki zapowiadane są rozwiązania siłowe. Na konflikcie tymczasem traci nie tylko PZU, którego wartość spada, ale też cały rynek ubezpieczeniowy.