Ubezpieczyciele rocznie wypłacają ponad 40 mld zł odszkodowań, a według szacunków ekspertów przestępczość ubezpieczeniowa stanowi ok. 10 proc. tej wartości. Wykrywalność procederów, których celem jest wyłudzenie nienależnego świadczenia, wciąż jest jednak niska.
W UFG działa już platforma antyfraudowa, do której dostęp mają wszyscy ubezpieczyciele. Jest ona intensywnie wykorzystywana, czego dowodem jest 8 mln zapytań dziennie.
– Szkody łączne w pojeździe poznajemy po numerze VIN. Jeżeli zidentyfikujemy na tym samym numerze VIN historyczną szkodę, to wysyłamy do zakładu ubezpieczeń, w którym wcześniej była ta szkoda, swoją porcję zdjęć i pytamy, czy uszkodzenia są tożsame – mówi Radosław Bedyński, członek zarządu UFG.
Jak przyznaje, niekiedy porcja zdjęć jest tak duża, że oko ludzkie nie jest w stanie wychwycić wszystkich podobieństw. Dlatego UFG chce przejść na model wyszukiwania szkód tożsamych nie po numerze VIN, ale za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji i automatycznego rozpoznawania obrazów (image recognition). W bazie znajdzie się ok. 90 mln zdjęć, zajmujących ok. 50 terabajtów danych.
– Jeśli ktoś przełoży uszkodzony element z jednego samochodu do drugiego, chcemy mieć możliwość wychwycenia tego za pomocą technologii. Będziemy szukali, czy dane uszkodzenie nie zostało do nas wcześniej zgłoszone i czy przynajmniej raz już za to nie zapłaciliśmy – mówi Radosław Bedyński.
Na wielu portalach aukcyjnych można kupić uszkodzone części samochodowe. Ofert jest aż kilkadziesiąt tysięcy.
– Najciekawszy przykład to rozpruta maska karbononowa do Porsche Spider za 60 tys. zł. Stawiam tezę, że niektóre z tych części są wykorzystywane do tego, by dokonać oszustwa. Chcemy w efektywny sposób takie zdarzenia eliminować – mówi członek zarządu UFG.
