Rolnicy, branża mięsna i związki wyznaniowe przekonują, że ubój rytualny (czyli religijny, bez ogłuszania) jest jednak w Polsce legalny. Mowa o rynku drobiowym i wołowym wartym według różnych wyliczeń nawet 2 mld zł. Od stycznia tego roku jest on niedozwolony po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał rozporządzenie zezwalające na niego za sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to z konstytucją. Innego zdania jest branża.
— Zgodnie z obowiązującym od początku roku unijnym rozporządzeniem wprowadzenie zakazu uboju rytualnego wymagało uchwalenia odpowiedniej ustawy przed 1 stycznia 2013 r. Takiej ustawy w Polsce nie uchwalono, w związku z tym obowiązuje u nas prawo unijne, który go dopuszcza — twierdzi prof. Marek Chmaj z kancelarii Chmaj i Wspólnicy.
Jego zdaniem, jest to zaniechanie ustawodawcy, a takiej ustawy już uchwalić nie można. — Obowiązuje więc rozporządzenie unijne.
Rzeczywiście występuje kolizja z prawem krajowym, czyli ustawą o ochronie zwierząt, ale w takim wypadku prawo unijne ma pierwszeństwo — dodaje Marek Chmaj. Resortu rolnictwa takie opinie jednak nie przekonują, choć wczoraj Tadeusz Nalewajk, wiceminister rolnictwa, spotkał się z rolnikami, producentami i przedstawicielami związków religijnych.
— Spotkanie miało charakter informacyjny. Sytuacja prawna nie uległa zmianie, więc stanowisko ministerstwa również — mówi Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa.