Ucho prezesa łechcą przeceny

opublikowano: 01-02-2017, 22:00

Jak urządzić gabinet godny lidera? Gospodarnie, kupując w domu aukcyjnym, ale po obniżonej cenie.

CZARODZIEJSKA GÓRA: „Czarne Wzgórze” Tomasza Tatarczyka ma cenę wywoławczą 55 tys. zł i ze względu na duży format, i na typową dla autora tajemniczość.
Zobacz więcej

CZARODZIEJSKA GÓRA: „Czarne Wzgórze” Tomasza Tatarczyka ma cenę wywoławczą 55 tys. zł i ze względu na duży format, i na typową dla autora tajemniczość. DESA UNICUM

Sezon na krajowym rynku sztuki dopiero się rozkręca, więc w niektórych domach aukcyjnych można po prostu szukać okazji do zainwestowania przy niższych cenach. Komunikat do kolekcjonera nie jest nawet specjalnie tuszowany — na 2 lutego w Desie Unicum zaplanowana jest aukcja Art Outlet, a do 10 lutego z oferty promocyjnej będzie można korzystać w salonie Artissimy. Sztuka z przeceny może i brzmi kontrowersyjnie, ale z obu katalogów można wybrać dzieła, które prawdopodobnie zdrożeją — a i sam rynek zyskuje, bo robi się lżejszy o swój nieprzystępny, trochę napuszony wizerunek. Ubiegły rok był najlepszym dla rynku prac Tomasza Tatarczyka — najpierw rekord 110 tys. zł, a po paru miesiącach 130 tys. zł, przy czym mowa tylko o transakcjach na aukcjach. Tym razem dwie jego prace będą licytowane w Desie Unicum, jednak pierwsza od 9 tys. zł, a druga od 55 tys. zł, w związku z tym, że różni je podłoże. Tańsza praca przedstawia ślady na śniegu i jest wykonana na papierze, natomiast wyżej wyceniane „Czarne wzgórze” to dyptyk, czyli obraz na dwóch płótnach, mierzący ponad 2,5 m szerokości. Mimo że oba dzieła nie są zbyt bogate w kolory, oszczędne malarstwo autora uznaje się za bogate, nasycone wyraźnym nastrojem, a przy tym mocno wyciszone. Kiedy na obrazie widać tylko krawędź — odcięcie asfaltowej góry od chłodnego białego nieba — może być albo słaby, albo niepokojący. W przypadku Tomasza Tatarczyka bez wątpienia drugie, dlatego ogólne skojarzenie z outletem byłoby zdecydowanie nie na miejscu. Skoro więc płótno nad biurkiem będzie na wstępie dystansowało interesantów, warto ocieplić wizerunek — dosłownie, bo w Artissimie są do wyboru różne lampy, w tym francuski żyrandol z rajskimi ptakami i międzywojenny, bardzo wyważony, a przeceniony z 2,5 tys. zł do 1,9 tys. zł. Chociaż największą część oferty stanowi malarstwo, w tym domu aukcyjnym warto zwrócić uwagę też na fotografie— autorstwa Czesława Olszewskiego, z lat 30., za 280- -350 zł. Pole Mokotowskie z pustym horyzontem, a na nim tor wyścigów konnych, ozdobny taras pałacu w Wilanowie, przesycone światłem korytarze budynku MSZ — w sam raz na ścianę z komodą, na której po latach mogą się okazać droższe. Na biurko natomiast kałamarz w stylu art déco za 450 zł i, w zależności od zamierzonego przekazu, XIX-wieczny odlew Napoleona z brązu w cenie 3 tys. zł. Na wypadek, gdyby cesarz nie zadziałał, para wiekowych pistoletów za 9,5 tys. zł, do szuflady. A kiedy potrzebne okazałoby się godne naczynie na przykład na landrynki, warto sięgnąć po rzadką paterę z faunem na podstawie z białego marmuru, tańszą od pistoletów o wartość dwóch czarno-białych zdjęć Olszewskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ucho prezesa łechcą przeceny