Ucz się szefie, ucz

DI
10-11-2006, 00:00

Studia plus praktyka

Adam Niewiński

prezes spółki Xelion Doradcy Finansowi

— Cieszy polski boom edukacyjny, który trwa nieprzerwanie od początku transformacji ustrojowej. Nad Wisłą przybywa osób z wyższym wykształceniem. To jednak nie oznacza, że już dobiliśmy do europejskich i światowych standardów. Jeżeli zechcemy porównać nasz kraj do Niemiec, to się okaże, że ludzi z doktoratami ciągle jest u nas niewielu. A za Odrą dopiero ten tytuł stanowi przepustkę do najwyższych stanowisk w międzynarodowych koncernach. Podobnie jak w USA studia Executive MBA, w Polsce w dalszym ciągu kończy stosunkowo mała grupa menedżerów z górnej półki. Oczywiście, są rzeczy, których nie nauczymy się nawet w Harwardzkiej Szkole Biznesu.

Oprócz wykładów na prestiżowych uczelniach i profesjonalnych szkoleń dużo daje to, co Amerykanie nazywają „on the job training”. Jest to zdobywanie wiedzy podczas wykonywania codziennych obowiązków służbowych. Mogłem się o tym przekonać, kiedy pracowałem jako konsultant z zakresu strategii działania w The Boston Consulting Group. Starsi koledzy dzielili się ze mną swoim doświadczeniem i umiejętnościami, z których korzystam do dziś. Dają mi one komfort pracy i zwiększają pewność, że podejmuję słuszne decyzje.

Warunek przetrwania

Bertrand Le Guern

prezes firmy Alma

Montaigne przeczytał wszystkie dostępne w jego czasach książki i cierpiał z tego powodu, że nie napisano jeszcze nic nowego. My dzisiaj nie mamy takiego problemu, bo codziennie, a właściwie co minutę, co sekundę ukazują się kolejne tytuły w księgarniach i internecie. Są to raporty, analizy, opinie, badania, statystyki. Zawsze trzeba być gotowym do przełknięcia i przetrawienia przynajmniej części tych materiałów. Kiedy się już dochodzi do pewnych stanowisk, łatwo ulec pokusie rezygnacji z dalszego wysiłku intelektualnego. Tym bardziej że brak czasu stale doskwiera praktycznie wszystkim. Tymczasem kto nie chce się uczyć, wypada z gry. Nauka rozumiana jako proces ciągły to warunek konieczny nie tylko rozwoju, ale także zwykłego przetrwania. Kiedy przeglądam CV kandydata do pracy, zwracam uwagę, czy jest w nim wzmianka na temat odbytych szkoleń zawodowych. Dla mnie wszelkie formy dokształcania się są wyrazem otwartości wobec świata.

Analfabeci odpadają

Richard Mbewe

ekonomista, wykładowca w Wyższej Szkole Zarządzania w Gdańsku

Na każdej uczelni znajdzie się choćby jeden profesor, który na wykładach korzysta z pożółkłego skryptu. Tymczasem nasza wiedza się dezaktualizuje i traci wartość rynkową już po 2-3 latach. Rozumieją to dobrze ludzie młodzi — planując swoją karierę, uwzględniają oni MBA albo weekendowe szkolenia, które pozwalają odświeżyć zdobytą na studiach wiedzę. Menedżerowie starej daty często uważali, że aby spokojnie przetrwać na swoim stołku aż do emerytury, wystarczą znajomości i ewentualnie jakiś certyfikat z zarządzania. Ludzie ci powoli odpadają z gry. Analfabetyzm XXI wieku nie polega na tym, że ktoś nie umie czytać, ale na tym, że nie chce się dalej uczyć. Że jest zamknięty na nowe idee. Przychodzi czas profesjonalistów — osób, które stale podnoszą swoje kwalifikacje. I mają dość pokory, aby za Sokratesem powiedzieć: wiem, że nic nie wiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Ucz się szefie, ucz