Niedawno rozmawiałem z Polakiem, który jest prorektorem na Uniwersytecie Cambridge. Powiedział, że nigdy nie robią żadnych projektów biznesowych sami, bo 90 procent z nich jest skazanych na niepowodzenie zgodnie ze zwykłą statystyką biznesową, a na to jako uznana marka nie mogą sobie pozwolić. Dlatego do projektów i transferu technologii zawsze szukają partnerów zewnętrznych. Wtedy szansa na wykorzystanie w praktyce jest większa. Problemy współpracy polskich uczelni z biznesem są dwa. Po pierwsze, nasza kadra akademicka składa się prawie wyłącznie z teoretyków. Po drugie, polskie firmy nie widzą potrzeby współpracy z uczelniami. Zazwyczaj nic im ona nie daje, właśnie ze względu na zbyt teoretyczne podejście pracowników nauki. Moim zdaniem, aby to zmienić, należałoby wymienić kadrę teoretyczną na praktyczną i wpuścić na uczelnie zewnętrzne instytucje, które będą pomagały w kontaktach z biznesem. Pomoże także nagłaśnianie przykładów współpracy nauki i biznesu, w których zyskuje i firma, i uczelnia. Zachęci to obie strony do podejmowania takich projektów
Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości działają na uczelniach, a około 90 proc. osób, które przychodzą do nas z pomysłem na biznes, to studenci, absolwenci lub doktoranci. Gdy zaczynaliśmy, współpraca z uczelniami była bardzo trudna. Teraz jest lepiej.
Uczelnie muszą się poduczyć
Uczelnie w Polsce wciąż są na etapie nauki współpracy z biznesem. Najlepszy przykład mamy na Zachodzie, gdzie większość wykładowców poza tym, że wykłada, jest też praktykami w zawodzie czy specjalizacji.