Koszt emisji nie jest główną istotną barierą przy wchodzeniu na GPW — twierdzą specjaliści. Ważniejsza jest koniunktura. To głównie z tego powodu w tym roku powiodły się tylko trzy pierwotne emisje.
Zakłady Mięsne Duda, które z sukcesem zamknęły pierwotną emisję walorów, wydały na nią do 1,61 mln zł, czyli nie więcej niż 8 proc. środków uzyskanych z rynku (20 mln zł). Eldorado debiutując na początku roku udowodniło, że można to zrobić taniej. Spożywcza spółka uzyskała 27,5 mln zł, kosztem 1,07 mln zł (3,8 proc. kwoty emisji).
Okazuje się, że nie trzeba wydawać fortuny, by zakończyć emisję sukcesem. Najlepszy przykład to ITI Holdings. Spółka w tym roku planowała pozyskać z rynku aż 503 mln zł kosztem 66,8 mln zł (licząc według kursu dolara z 18.12) — wynika z prospektu. Dokładnych danych o kosztach oferty nie podano.
— Koszty emisji nie są barierą przy wchodzeniu spółek na giełdę. Sukces zależy głównie od sytuacji na rynku — uważa Grzegorz Stulgis, analityk Credit Suisse AM.
Spółki sprzedające akcje na rynku pierwotnym powinny liczyć się z wydatkami na wynagrodzenie dla konsorcjum dystrybucyjnego, na doradztwo i sporządzenie prospektu oraz promocję. To są najważniejsze pozycje. Opłaty administracyjne nie są głównym składnikiem kosztów. ITI wydał na nie 0,96 mln zł, a ZM Duda do 80 tys. zł.
Dobra spółka zawsze sprzeda swoje akcje — twierdzą specjaliści. Podkreślają jednak, że promocja jest ważna. Zwłaszcza teraz, gdy nie ma wielu chętnych do kupowania akcji.
— Czasami warto podnieść koszty związanie z ofertą, by ulokować emisję. Trudna sytuacja na rynku sprawia, że pozyskanie środków poprzez giełdę wymaga dużych starań — przyznaje Rafał Gębicki, dyrektor inwestycyjny WestLB Panmure.
ZM Duda bardzo się starały, by oferta się powiodła.
— O powodzeniu oferty ZM Duda zdecydowały dobre wyniki finansowe przedsiębiorstwa oraz perspektywy rozwoju. Inwestorów zachęcała też niska cena emisyjna. Ważna okazała się również agresywna sprzedaż preferowana przez nasze biuro. Chcąc sprzedać akcje spółki mięsnej przeprowadziliśmy ponad 50 prezentacji w instytucjach finansowych — podkreśla Grzegorz Leszczyński, prezes Internetowego Domu Maklerskiego, oferującego akcje ZM Duda.
Spółce udało się zebrać z rynku ponad 20 mln zł. Jednak jeśli ZM Duda zdołałyby sprzedać maksymalną liczbę oferowanych akcji (2 mln sztuk), to zyskałaby 40 mln zł. Tym samym koszty emisji stopniałyby poniżej 4 proc.
Bez względu na koszty trzeba przyznać, że emisje przeprowadzone przez Eldorado, spółki W.Kruk i ZM Duda, to duży sukces. Zwłaszcza, że ta sztuka nie powiodła się takiemu potentatowi jak ITI Holdings.
— Spółka decydując się na publiczną emisję powinna mieć duże rozeznanie rynku i mieć pewność, że jej akcje znajdą nabywców. Inaczej naraża się na niepotrzebne koszty — przyznaje Rafał Gębicki.
Niestety tak było w przypadku ITI. Z pewnością jest to ostrzeżenie dla spółek wybierających się na warszawski parkiet.
— Jeśli firma jest niepewna powodzenia emisji, powinna zastanowić się nad inną formą pozyskania kapitału. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie kierowanej emisji obligacji — uważa Rafał Gębicki.
Jednak zdaniem Grzegorza Stulgisa, w 2003 roku giełda powinna otworzyć się na średnie spółki o dużych perspektywach rozwoju. To one mogą głównie liczyć na ożywienie na rynku pierwotnym.