Udany debiut Telmaxu może skusić naśladowców

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2002-05-23 00:00

Analitycy liczą na udany debiut akcji bydgoskiego Telmaxu. Pomóc w tym powinna niska płynność walorów oraz dobra kondycja finansowa przedsiębiorstwa. Kurs otwarcia może oscylować wokół 50 zł.

Dziś na warszawskim parkiecie pojawi się Telmax, bydgoska spółka specjalizująca się w komputeryzacji średnich i dużych przedsiębiorstw. To dopiero trzeci debiut w tym roku.

— Dobrze, że mimo zastoju gospodarczego nowe spółki wchodzą na giełdę. Trochę szkoda, iż decydują się na to ostatnio wyłącznie relatywnie małe podmioty. Wyraźnie brakuje dużych emisji, które zdecydowanie ożywiłyby rynek akcji — przyznaje Rafał Gębicki, niezależny doradca inwestycyjny.

Wejście Telmaxu na giełdę jest związane z emisją obligacji zamiennych, która miała miejsce na przełomie 2000 i 2001 r. Spółka wyemitowała wówczas obligacje o łącznej wartości 7,84 mln zł, które zostały objęte m.in. przez Winterthur Otwarty Fundusz Emerytalny, Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Warta Vita oraz Fundusze Inwestycyjne PKO/Credit Suisse.

Analitycy liczą, że w pierwszym dniu notowań kurs akcji bydgoskiej spółki powinien ukształtować się na poziomie około 50 zł, a więc prawie dwukrotnie wyższym od wartości księgowej (26 zł). Taki poziom ceny uwzględniałby prawo poboru przysługujące dotychczasowym akcjonariuszom uprawnionym do objęcia nowej emisji akcji i obligacji.

— Jest to dobra spółka o mocnych fundamentach. Niska podaż akcji, której należy oczekiwać na pierwszych sesjach, może sprawić, że giełdowa wycena firmy będzie oscylowała wokół 50 zł — ocenia Paweł Gwiazda, analityk PBK AM.

W ocenie Marka Świętonia, analityka ING IM Polska, niska płynność walorów będzie sprzyjała wysokim notowaniom bydgoskiej spółki także na kolejnych sesjach.

Debiut giełdowy poprzedziło jednak pewne zamieszanie związane z ustaleniem kursu odniesienia. Wpierw kursem odniesienia miał być poziom 98,5 zł, czyli cena ostatnio emitowanych obligacji zamiennych na akcje. Później jednak okazało się, że zostanie on pomniejszony z uwagi na prawo poboru, które przysługuje dotychczasowym akcjonariuszom z racji możliwości nabycia papierów nowej emisji. Ostatecznie GPW wyliczyła wartość kursu odniesienia na około 45 zł.

Zdaniem wielu obserwatorów, zainteresowanie nowymi walorami na giełdzie powinni wykazać przede wszystkim inwestorzy instytucjonalni.

— Z racji tego, że spółka dobrze prezentuje się na tle branży, można oczekiwać sporego popytu na akcje Telmaxu. Szczególnie funduszom emerytalnym może zależeć na skupowaniu tych walorów. Część operacji mogą przeprowadzić w transakcjach pakietowych — przyznaje Paweł Gwiazda.

W pierwszych tygodniach handlu walorami spółki pewien problem może stanowić poziom płynności akcji Telmaxu, gdyż ponad 85 proc. kapitału skupione jest w rękach zaledwie kilku inwestorów. Głównymi akcjonariuszami Telmaxu są Zbigniew Kuliński, Tadeusz Politowicz oraz Konrad Masalski, z których każdy dysponuje pakietem zapewniającym ponad 21 proc. głosów na WZA. Znaczące pozycje w akcjonariacie zajmują także instytucje finansowe. Fundusze skupione wokół PKO/Credit Swisse dysponują akcjami dającymi 10,13 proc.

W czerwcu spółka zamierza zaoferować posiadaczom obligacji zamiennych do 79 594 akcji. W ramach prawa poboru chce także uplasować 555 942 walorów serii E.

Zapisy będzie można składać od 10 do 12 czerwca. Cena emisyjna akcji serii E została ustalona na 10 zł.

— Szkoda, że spółka nie zdecydowała się na przeprowadzenie emisji publicznej, która zagwarantowałaby większej grupie inwestorów dostęp do akcji. W konsekwencji zwiększyłoby to giełdowy obrót tymi papierami — zaznacza Marek Świętoń.

Specjaliści zajmujący się rynkiem kapitałowym podkreślają, że w okresie posuchy panującej na rynku pierwotnym, szansę na uplasowanie emisji mają przede wszystkim spółki o zdrowych fundamentach i stabilnym akcjonariacie.

— Z pewnością znalazłaby się duża grupa inwestorów zainteresowanych ofertą tego typu przedsiębiorstw. Przypuszczam, że ostatni kwartał tego roku może okazać się doskonałym momentem do wejścia na giełdę. Pomocna w tym powinna okazać się poprawa koniunktury gospodarczej, a także fakt, iż koniec roku jest zazwyczaj okresem intensywnego wydatkowania wolnych środków, w tym na zakup akcji — podkreśla Rafał Gębicki.

Niedługo po Telmaksie na giełdzie mają zadebiutować dwie kolejne spółki — medialny holding ITI oraz W. Kruk, firma działająca w branży jubilerskiej.