Dopiero pod koniec dnia, po aprecjacji indeksów w USA doszło do odbicia i na Starym Kontynencie. Ostatecznie wzrosły indeksy CAC40 i DAX (odpowiednio o 0,75 i 1,08 proc.). Londyński FTSE zyskał natomiast 0,49 proc.
Tym razem sprzedających „zachęcały” doniesienia ze spółek odnośnie wyników finansowych. Szczególnie rozczarowały raporty takich branżowych tuzów jak Bulgari, K+S czy Thomas Cook. Rynek nie znalazł wsparcia w danych makro. Lutowa inflacja PPI w strefie euro była co prawda niższa niż szacowali analitycy, ale odebrane to zostało dosyć neutralnie. Zaniepokoiły za to ponownie informacje o wyższej niż prognozowano liczbie nowych bezrobotnych za Oceanem.
Silnie spadały kwotowania K+S, niemieckiego potentata wśród producentów potasu. Firma ostrzegła o możliwości dużego spadku zysku w bieżącym roku.
Z kolei Bulgari, włoski producent wyrobów luksusowych poinformował o sięgającym niemal 90 proc. spadku zysku w ostatnim kwartale 2008 r. Wynik zdecydowanie przy tym odbiegał od projekcji specjalistów.
Na tle spadających parkietów dobrze prezentował się włoski Enel. Gigant z sektora użyteczności publicznej pochwalił się 35 proc. wzrostem rocznego zysku. Dodatkowo spółka planuje sprzedać do 8 mln nowych akcji by pozyskać środki na zmniejszenie zadłużenia.
Powody do zadowolenia mieli też akcjonariusze Carrefour. Francuski właściciel
sieci supermarketów zamierza zakończyć proces redukcji cen i zmniejszyć
tegoroczne wydatki kapitałowe.