Ostatnia sesja najgorszego od czterech lat kwartału na amerykańskich rynkach akcji zakończyła się wzrostem indeksów. Inwestorzy dowiedzieli się w środę, że sektor prywatny stworzył we wrześniu więcej miejsc pracy niż oczekiwano. Uznano to za dobry sygnał przed oficjalnym raportem z rynku pracy. Nadmierny optymizm hamował jednak bardzo słaby odczyt indeksu aktywności przemysłu w regionie Chicago. Inwestorzy czekali także na wystąpienie w środę po sesji szefowej Fed Janet Yellen i kierującego Fed w St. Louis Jamesa Bullarda. Umacniał się dolar, taniały obligacje skarbowe USA. Staniało złoto i ropa WTI. Według ludzi z Wall Street, o kierunku rynku w najbliższym czasie przesądzą, oprócz wspomnianego raportu z rynku pracy, także ISM oraz publikacje dotyczące wyników spółek.

Na koniec sesji rosła wartość indeksów wszystkich 10 głównych segmentów S&P500. Największym popytem cieszyły się akcje spółek z segmentów dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (2,7 proc.), energii (2,45 proc.) i IT (2,3 proc.). Najsłabsze były segmenty dóbr codziennego użytku i usług telekomunikacyjnych (po 1,0 proc.) i finansowego (1,3 proc.). Na zamknięciu drożało 94 proc. spółek z S&P500. W trójce najmocniej drożejących znalazł się Ralph Lauren. Akcje potentata modowego zdrożały o prawie 14 proc. po informacji, że jego twórca i prezes odchodzi ze stanowiska. Zdrożało 28 z 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones. Najmocniej drożały akcje koncernu naftowego Chevron (3,45 proc.), Intela (3,1 proc.) i Walt Disney Company (2,8 proc.). Najsłabiej na tle rynku wyglądały ubezpieczyciel Travelers Companies (0,1 proc.), telekom Verizon Communications (-0,05 proc.) i gigant rynku towarów codziennego użytku Procter & Gamble (-0,5 proc.).