Amerykański finansista uznał, że kryzys za wschodnią granicą jest większym zagrożeniem dla gospodarki i przetrwania UE niż sytuacja w Grecji.
Jego zdaniem, Rosja chce osłabić UE, popierając antyunijnych polityków i wykorzystując eksport gazu do poróżnienia krajów. Krach finansowy w Rosji byłby jednak zagrożeniem strategicznym i gospodarczym dla UE, bo wówczas Rosja będzie prowadzić jeszcze agresywniejszą politykę. Mimo to nie wzywa do złagodzenia sankcji, które są „złem koniecznym”, a „zmasowana finansowa siła ognia” to jedyny sposób, w jaki UE może przeciwstawić się ekspansjonizmowi Rosji i ocalić Ukrainę przed bankructwem.